Cytat:
|
Tadeusz moze kiedys opiszesz caly proces.. ...
|
Proces jest trywialnie prosty - to jest "łańcuszek współpracujących firm".
Oczywiście dla "siedzących w temacie"...
Licytuje "pod moje dyktando" Kolega Janusz z Arizony. Na skype mówię mu "on line" - "OK, dodaj jeszcze 500"...
Na koniec jest "Ok - nasze górą" albo "do usłyszenia następnym razem".
Jak "nasze górą" to trzeba Koledze Januszowi z Arizony wysłać następnego dnia kwotę wynikającą z prostego rachunku - kwota wylicytowana + opłaty aukcyjne (wyspecyfikowane i znane) + kwota za transport do portu - w moim przypadku zawsze do NY. Kwota za transport w USA wynika z szybkiej aukcji typu "kto weźmie to auto z X do NY". Zwykle po kilku godzinach widać kto daje najniższą sensowną stawkę. Całość przelewa się over-nigtem do banku USA.
Trzeba znać i mieć zaufanie do Kolegi Janusza z Arizony.
Potem jest kolejny nasz rodak w NY - o wdzięcznym imieniu Aron...
On to ładuje do kontenera i wysyła do Bremenhaven.
Koledze Januszowi z Arizony płaci się 1.000USD za "dowiezienie" auta do Bremenhaven.
W Bremenhaven jest firma Lisewski albo inna podobna robiąca całą odprawę i przygotowanie do transportu. Jej wpłaca się na konto opłaty celne, VAT i opłaty (dość symboliczne) za obsługę.
Dalej jest firma transportowa Pana Przesławskiego na przykład. Za 1.300zł mam auto pod domem lub w innym umówionym miejscu.
Działa to jak w zegarku. Nie ma żadnych problemów ani zacięć.
Naprawa to już kwestia prywatnych kontaktów i umiejętnoći własnych oraz wizji co się chce uzyskać.
BTW - zwykle naprawiałem w Ford Nowy Dwór w Bytomiu, nigdy u Sławka.
U Sławka auta serwisuję.
Jak widzisz żadnej tu "magii" nie ma.
Auto z przykładu "na gotowo" wyszło mnie na poziomie 85.000zł - nadal poproszę o konkurencyjne oferty z D - teraz już "full wypas" - za Edge z przebiegiem poniżej 70kkm...