14400km, produkcja 10.2019, 150KM. Fabrycznie były 3 dziurki na bagnecie, w poniedziałek pojechałem na wymianę oleju z filtrem. Specyfikacja mówi 5.05l. Na fakturze 6.1l. Przejechałem sobie 200 km i coś mnie tak wzięło żeby sobie sprawdzić i wuala. Błąd mechanika, odessali nadmiar. Ale i tak zostawili max i trochę
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum..
Ale co niepokoi, olej wali benzyną. Wg. nich też ok, bo silnik ma czujniki oleju, bla bla bla i by był błąd. Tylko to zużycie to obliczane chyba jest na podstawie przebiegu i stylu jazdy. Ciekawe jakby go tak zresetować samemu na ekranie czy od nowa pokaże 100%?
Natomiast i tak fala niezadowolenia spływa mi do oczu. Niski przebieg a jak tak słucham tego silnika to zaczyna chodzić jak paroletni diesel. Silnik się trzęsie jakby miał gorączkę, powyżej 3k to już zaczyna ryczeć a nie mruczeć tak ładnie jak na początku. Na jałowym, gorącym że aż bagnet parzy to stukają mu te zawory czy coś jakby chciały wyjść na wolność. Szlag mnie trafia bo "ten typ tak ma i trzeba przywyknąć" do mnie nie przemawia. A proces docierania, jazda i w ogóle wszystko jak trzeba. Od nie wiem... 10k km. zaczęło mnie to niepokoić. Jak się jeździ od nowości to każdą zmianę się słyszy. A miałem wymienić olej przy 2k?
A najgorsze to cholerne stukanie przy każdej zmianie biegu i puszczaniu sprzęgła, jakby tam panewek nie było jakby nic się nie synchronizowało. Jakby wał w jedną stronę się kręcił a my byśmy chcieli go zawrócić xD. Podjeżdżając w korku czy parkując, co chwilę, z każdym wciśnięciem, puszczeniem sprzęgła STUK. Najpierw przy wrzuceniu biegu w skrzyni jakby, a potem przy sprzęganiu w silniku. Na jedynce podjeżdżanie w korku, wciśnięcie sprzęgła - STUK. Jestem tak poirytowany że szok. Jakbym 20 letnim autem jechał.
edit: jak tak na szybko poszukałem: dwumasa, poduszki silnika/skrzyni, sprzęgło?
Prosiłem na wymianie oleju, przejedźcie się, popatrzcie, to na S2 wyjechali, 15km zrobili, 150 km/h i nic się nie dzieje... przecież jedzie.
O niskim spalaniu to niech każdy zapomni. Tylko w trasie może. Na autostradzie, tempomat 140 km/h, 3k obrotów, spalanie chwilowe tak 7-9l. Z klimatyzacją i 330 km dalej wyszło 7.3l. A w mieście? W korkach? 11-12l? Bez klimy z 10.3 teraz. Żeby od 80 km/h do końca używać jednego biegu? Chore.
Ciekaw jestem jak ten silnik by zareagował na gaz ten co mieli w ofercie, Prins Direct LiquiMax bodajże. Ale aż boję się co gaz z tym silnikiem od kosiarki zrobi. I cena za instalację powala.
Sry, jestem poirytowany bo to nie dojedzie 100k km a już nawet nie sprawia wrażenia nowego samochodu. Jedyne co się sprawdza na razie to zawieszenie, no i te opony Michelin fabryczne. Cichutkie, super się prowadzi. Ale silnik? Rozsypie się zaraz po gwarancji... o ile dojedzie.
Spotkałbym się z kimś o podobnym przebiegu z tą samą jednostką i posłuchał jego pracy. Nie wiem co mam myśleć.
Pozdro.