View Single Post
Stary 06-08-2020, 19:46   #47
skysthelimit
ford::amateur
 
Zarejestrowany: 05-01-2014
Model: FF mk2 FL
Silnik: 1.6 tdci
Rocznik: 2010
Postów: 2
Unhappy 1.6 TDCI 109km, brak mocy, "usterka silnika" i P0299

Cześć,
czytam Was na tym forum już ponad 6 lat, ale dopiero teraz piszę swojego pierwszego posta, bo już mi ręce opadają z powodu mojej Foki.
Pacjent to FF MK2 FL na silniku 1.6 TDCI 109km z 2010 roku z przebiegiem 270kkm. Uwielbiałem do niedawna to auto, gdyż oprócz standardowego serwisu co 10kkm + zepsucia się tego co miało się zepsuć w tym modelu, nie sprawiało mi nigdy problemów.

Od jakiegoś już czasu auto pomału traciło żwawość z roku na rok, ale nie jakoś nagle, więc uznaję to za normalny proces starzenia.
Ok 3 lata temu zaczęło szarpać na zimnym silniku przy jeździe na stałych niskich obrotach (~1500rpm), ten objaw znikał po wymianie oleju/filtrów, więc za bardzo się nie martwiłem. Potem znikać przestał i ogólnie się nasilił.
Gdy zaczęło słyszalnie gwizdać turbo, oddałem je do regeneracji mając nadzieję, że ono jest przyczyną. Nie pomogło.
Dodatkowo w trasie parę razy wyskoczyła "Usterka silnika" przy przyspieszaniu na 4 lub 5 biegu. Akurat nie miałem w tym momencie kompa więc nie wiedziałem dlaczego, a po restarcie silnika problem znikał (dziś wiem, że to P0299).
Z czasem problem z szarpaniem się nasilił i teraz trzymając auto na 1500obr/min ma się wrażenie, że motor pracuje na 3 gary, metalicznie klekocze, buda cała drży, a za autem pojawia się chmura czarnego dymu, a usterka silnika przy przyspieszaniu to standard.
Warsztat stawiał na EGR, ale jego zaślepienie niczego nie zmieniło.
Ja sądziłem z kolei, że leje wtrysk, ale próba przelewowa wyszła ponoć poprawnie. Dla pewności kupiłem używki, lecz po podmianie objaw jest ten sam, z tą różnicą, że silnik zrobił się dużo głośniejszy.
Poprosiłem o zmierzenie kompresji - i tu podobno wyszła tragedia, 3 cylindry 18-19, jeden 15. Aż mi się wierzyć nie chce, auto niekatowane (używane przez żonę), serwisowane zawsze co 10kkm, a z takimi parametrami przecież w ogóle nie powinno jeździć. Dowodów, że taka kompresja faktycznie jest nie posiadam, muszę uwierzyć na słowo mechanikom.
W międzyczasie turbo było "regenerowane" jeszcze 3 razy (na gwarancji), po pierwszej gwizdało jeszcze głośniej, po drugiej zgrzytało, po trzeciej silnik kompletnie nie miał mocy - po ostatniej jest chyba najlepiej, ale i tak Vmax to 140km/h.
Dodam, że auto stało w warsztacie od marca do lipca i nic nie wymyślono...

Tyle z opowieści, teraz fakty.
- silnik pracuje głośno, metalicznie
- nie ma mocy (nie da się przekroczyć prędkości 140km/h)
- trzymając stałe obroty w okolicy 1500rpm, pracuje "na 3 gary", klekocze, trzęsie budą, za autem chmura czarnego dymu
- przyspieszając (pedał w podłogę) na 4 lub 5 biegu, przy 3000rpm pojawia się "Usterka silnika" z kodem P0299 (zbyt niskie ciśnienie doładowania sprężarki)

Załączam Forscana (CSV). W ostatniej kolumnie widać kiedy wyskakuje DTC.
DPF@800rpm - 0.6-0.9kPa
DPF@2800rpm - 2.9kPa

Czy ktoś z Was ma jakiś pomysł w którym kierunku to diagnozować?
Albo może polecacie jakiś dobry warsztat w Trójmieście lub okolicach znający się na TDCI, który by mi doradził czy to faktycznie już koniec przygody, czy opłaca się jeszcze coś ratować?

Dzięki i pozdrawiam,
Piotrek
Załączone Pliki
Typ Pliku: zip przejazd4bieg.zip (14.6 KB, 6 wyświetleń)
skysthelimit jest offline   Odpowiedź z Cytatem