Odp: Cham na drodze.
Prze świętami odwiedziłem brata. Wracałem późnym wieczorem i zjechałem na stację paliw na kawę. Za ladą stał rosły facet około czterdziestki. Zapłaciłem usiadłem w kąciku i siorbię gorący napój. Na stację przyjechał facet na rowerze, ubrany na ciemno, rower bez lampek, a nawet odblasków. Facet z za lady zwrócił mu uwagę, że powinien zadbać o swoje bezpieczeństwo i zainwestować w oświetlenie oraz odblaski. Rowerzysta oświadczył: "ja widzę jak kot", podszedł do lady i chciał kupić fajki... Usłyszał:
- Idiotów nie obsługujemy.
Facet coś tam zaczął mamrotać o chamstwie, a gościu z za lady: "mam ci obić ryj, żebyś zrozumiał?" Po czym dodał już spokojniej.
- Moja matka trzydzieści lat męczy się z jedną krótszą nogą, bo ratując życie takiemu jak ty debilowi, wybrała drzewo...
__________________
§23
|