Opowiem Wam o moich zmaganiach z nową Fiestą.
Model Mk8, kupiony jako nowy w salonie, wersja ST-Line.
Od początku w aucie hałasowała klima, po kilku wizytach diagnoza - sprężarka klimatyzacji do wymiany, wymienili.
Po kilku dniach coś przy pedale gazu zaczęło skrzypieć - po kilku wizytach diagnoza - przewody od nagrzewnicy nie mają na łączeniu jakiegoś o-ringu, naprawili.
Po kilku miesiącach coś brzęczy w desce, po kilku wizytach diagnoza - oni nie słyszą - auto naprawiła firma od car audio, wygłuszyli i jest OK.
Po kilku tygodniach auto straciło moc i zaczęło coś grzechotać w silniku przy schodzeniu z obrotów, po jednej wizycie diagnoza - pęknięty wąż od turbo, naprawili.
Teraz po kilku tygodniach coś w zawieszeniu skrzypi - okazało się, że mocowanie górne tylnych amortyzatorów.
Dosłownie mam dość tego złomu. Tracę tylko dni urlopu na jazdę do serwisu i stanie w kolejkach żeby udowodnić, że awarie są rzeczywistością a nie moim widzimisię, narracja serwisu zawsze na zasadzie "ale pan wymyślił znowu". Auto ma 16.500km przebiegu, ciekawe co będzie dalej... jak tylko naprawią tym razem to sprzedaję to w cholerę.
Dodam tylko, że w rodzinie od zawsze same Fordy, tata od 32 lat pracuje w Kolonii w Fordzie. I niestety to będzie rozstanie się z marką. Kpina.
Bump:
Cytat:
|
Jak tam u was spalanie wygląda? Oczywiście te tabelki z testami można o kant wiadomo czego rozbić.
Póki co u mnie:
- autostrada/ekspresówki - 6.0/6.2
- miasto - 6,8 - ale wydaje mi się że będzie bliżej 7,2.
Oczywiście przy jeździe na eko można zejść niżej ale szanujmy się i nie zamulajmy auta.
|
Delikatna jazda po mieście 7,5l, normalna jazda po mieście 8,5l.
Autostrada przy 120km/h - 6,8l/100km.
Autostrada przy 140km/h - 8,5-9l/100km.
Fiesta ST-Line 1.0 EB 140KM.