Odp: Coś dziwnie postukuje.
Tyle że za silnikiem nic nie widać. A pogoda do bani więc pod auto nie chce się wchodzić bo zimno po rajtuzach ciągnie. Co ciekawe jak przez 2 dni rano było minus kilka stopni to była cisza, żadnych odgłosów a jak się zrobiło trochę cieplej to znowu słychać. I nie jest to zależne od zawieszenia. Na nierównościach drogi pracuje sobie zawieszenie i nic. A jak się całe auto przechyli np. na zakręcie to wtedy słychać takie odgłosy jakby właśnie coś blokowało drążek stabilizatora. I ewidentnie słychać to pośrodku auta z przodu pod nogami czyli tam gdzie jest belka.
Jak się zrobi cieplej to podniosę dziada i poszukam tej końcówki.
|