Cytat:
|
zakładasz, że każdy z nich (a nie tylko A) nie zmieniał pasa ruchu, ergo jechał swoim pasem (nieokreślonym), więc gdy nastąpi kolizja, to każdy z nich miał pierwszeństwo. Ba, nawet trudno przyrównać tutaj wywód Dvoraka z przedstawionego wcześniej filmu, bo nie ma tu prostego pasa ruchu, oba są po łuku, tylko nie wiadomo jakim.
|
Kolego, masz chyba klapki na oczach, ostry cień mgły, albo inną pomroczność jasną, bo filmik przedstawia dwa pojazdy poruszające się obok siebie na sąsiednich pasach ruchu. pojazdy zbliżają się do skrzyżowania z sygnalizacją świetlną i oba wybierają kanał ruchu do skrętu w prawo. Nadal poruszają się obok siebie
wyznaczonymi pasami ruchu, przy czym pojazd po lewej jest wyraźnie z przodu. Dojeżdżają do jezdni drogi poprzecznej, na której są wyznaczone pasy ruchu, ale brak jest pasów prowadzących dla pojazdów wjeżdżających wspomnianym kanałem ruchu z prawej.
Podejrzewam, ze do tego momentu byliśmy wszyscy zgodni. Teraz jednak mamy parę wątpliwości do wyjaśnienia.
Nagrywający zbliżając się do skrzyżowania zajmował prawy pas ruchu, co sugeruje, że zamierza jechać dalej w prawo (patrz art 22.2.1). Poprzedzający go pojazd Renault przecina prawy pas ruchu drogi poprzecznej, umożliwiając jadącemu za nim nagrywającemu zajęcie właściwego dla niego prawego pasa ruchu. Kierujący Renaultem zajmuje
wolny środkowy pas ruchu z zamiarem kontynuowania jazdy do następnego skrzyżowania. Nagrywający trąbi na kierującego Renaultem, uzurpując sobie prawo do pierwszeństwa. Z czego to pierwszeństwo miało by wynikać? Reguła "prawej ręki", o której mowa w art 22.4 dotyczy przypadków zajmowania
wolnego pasa ruchu, a w chwili gdy Renault zajmował ten pas, był on wolny, bo nagrywający wjeżdżał dopiero na prawy pas ruchu jezdni drogi poprzecznej. Nie może więc być mowy o wymuszeniu pierwszeństwa. Jak widać na przedmiotowym przykładzie, u niektórych rozumienie przepisów, wymaga zaangażowania nie tylko intelektu ale i wiary.