Bo Opel teraz korzysta w Europie z kredytów emisyjnych Stellantis. A Ford "sam sobie rzepkę skrobie".
A producenci celowo ograniczają ofertę tam, gdzie nie chcą produkować ze względu na niskie marże. W ten sposób pozostaje do wyboru to co producentom opłaca się produkować (SUVy). Nie czarujmy się, że rynek stymuluje ofertę producentów. Każda firma musi się rozliczyć z wykorzystania kapitału, a koncerny i najwięksi gracze są spólkami giełdowymi, od któych inwestorzy wymagają zwrotu z zainwestowanego kapitału. Jeśli inwestor ma opcjonalne inwestycje np. w "instrumenty finansowe" na poziomie dwucyfrowym % (wystarczy nawet popatrzyć na różnice w oprocentowaniu depozytów i kredytów) to nie będzie próbował produkować samochodu na marży 5% bo tak gawedź chce. "Na bezrybiu i rak to ryba" - więc niech "lodożerka", "z braku laku" kupuje SUVy na których producenci robią dwucyfrowe stopy zwrotu. Już sam fakt, że w wątku porównuje się Kugę z Mondeo pokazuję, że "chłyt marketingowy" działa - podniesione kompakty oferowane są w cenie auta klasy średniej. A tym, co w woli wolnego wyboru chcieliby inaczej, wystarczy wyeliminować ofertę alternatywną, względnie wywindować ceny do ponad 200 tys zł tj 30-40 % w ciągu ostatnich paru lat. I na nic więcej jak na kompatowego SUVa nie będzie ich stać. A to wszystko pod przykrywką rzekomo wyższych kosztów nowych norm itp. Kolejny skok na kasę Kowalskiego i lukratywne kredyty to samochody elektryczne + stymulowana tym inwestycja w fotowoltaikę.