W skrócie:
Mondeo MK3, kombi, 2005 r, Duratec CHBA 1.8 16 V 125 KM, z opcją bycia kuchenką (LPG).
Kondycja silnika - kiepska. Bierze olej i na 100% do wymiany są pierścienie i uszczelniacze zaworowe. Ale sami wiecie jaka to robota z Duratec-kiem.
Silnik mocno "sadzi" - podobno może to być wina umierającego katalizatora. Katalizator można wymienić.
Ale branie oleju, trochę dymku i sadzy to pikuś.
Problem polega na tym, że silnik gaśnie.
Gaśnie w nietypowej sytuacji, mianowicie, jeżeli nie ma gazu i nie ma obciążenia silnika. Tutaj 4/5 czytających uśmiecha się pod nosem i mówi... Eeee... Krokowy, paniem krokowy...
Tak też myślałem. Najpierw wyczyściłem - brudny nie był za bardzo.
Nie pomogło. Zatem wymieniłem. Na nowym na luzie chodzi może ciut lepiej... Ale problem pozostał. EGR też wymieniony. Lambdy sprawdzone na komputerze - działają.
Typowa sytuacja wygląda tak:
Jadę sobie spokojnie. Na blacie typowe i równe 2000 może 2500 rpm, wysoki bieg, silniczek mruczy jak ta lala.
W pewnym momencie, silnik lekko szarpie, tak jakby się zadławił. Lekko, bardziej czuć zmianę przyśpieszenia niż słychać silnik, ale po chwili zaczyna nierówno pracować. Trochę jak na trzech garach. Nierówno. Szarpie, brakuje mu mocy - ale pracuje póki jest gaz wciśnięty. Jak puszczę gaz i wcisnę sprzęgło - spadają szybko obroty poniżej 900, potem chwilę skaczą 500-900-500-900 i leci obrotomierz do zera. Jeżeli dodam gazu zanim spadnie do zera - silnik będzie pracował, ale nie równo. Odpuszczę - zgaśnie.
Jedynie wyłączenie silnika i ponowne odpalenie, na jakiś czas sprawia, że znów silnik pracuje. Zawsze, po takiej akcji gdy silnik sam zgaśnie, jest problem z odpaleniem. Trzeba długo kręcić, tak jakby paliwa nie było... albo zapłonu...
Nie da się "przepalić" problemu - to jest potrzymać gazu aż zacznie równo pracować. Tylko wyłączenie stacyjki i ponowne odpalenie - pomaga.
Problem pojawia się nieregularnie. Jedynym momentem, gdy można być w miarę pewnym tego paranormalnego zjawiska - jest moment wejście na temperaturę z zimnego silnika.
Jak się rozgrzeje - jest już loteria. Raz przejadę dwa dni bez problemu, raz co 100 metrów muszę odpalać.
W trasie problem może nie jest wielki - jadę, na chwilę majtnę kluczykiem - jedziemy sobie dalej.
Ale w mieście, gdzie co chwilę są światła, korki, zakręty gdzie trzeba zwolnić - jedna wielka makabra.
No i najważniejsze - problem jest zarówno na benzynie jak i na LPG. Nie ma znaczenia rodzaj paliwa. Sprawdzałem.
W ramach samodzielnych akcji:
- Świece nowe.
- Filtry wymienione (wszystkie, te od LPG też).
- Na komputerze sprawdzone, podobno tylko czasem był problem z ubogą mieszanką na wolnych przy LPG. Poprawione.
- Krokowy - nówka.
- EGR - wymieniony.
- Katalizator - w planach do wymiany.
- Forum przejrzałem i nie znalazłem podobnej sytuacji.
Jedyne co mi jeszcze wpada do głowy i łączy LPG (instalacja IV generacji, najlepsza jaka była w momencie montażu) i benzynę, to zapłon.
Myślę o wymianie cewki i przewodów. To co mnie naprowadza na tej ślad to:
- Tylko zapłon jeszcze został.
- Problem rozwiązuje się po wyłączeniu stacyjki i ponownym uruchomieniu.
Tylko czy mogę mieć rację?
Może jest coś, co przegapiłem?
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.