Opłacalność naprawy Euroline.
Otóż mam Euroline '99 rozbitego. Doszło do zderzenia czołowego. Trafiła we mnie mazda bez świateł w nocy w prawe przednie koło tak, że zrujnowane jest kompletnie nadwozie z tej strony. Prawe drzwi się nie zamykają a lewe z lekkim oporem więc karoseria chyba dość poważnie uszkodzona. No i mam dylemat co z nim teraz robić. Chciałem mieć to auto na zawsze już. Prawie zabytek i unikat. Kompletny ze świeżym LPG. Ja wiem, że auto takie jak się chce zachować kolekcjonersko to powinno stać w garażu a nie wozić codziennie rodzinę (stąd LPG). Oczywiście mówią mi, że nie ma rzeczy, których nie da się naprawić ale koszt tego może być absurdalny.
Dlatego wpadł mi do głowy pomysł w którym potrzebuje wsparcia albo wybicia mi go z głowy.
Mianowicie kupił bym Transita DOHC takiego zwykłego golasa bez jakiegokolwiek fajnego wyposażenia a następnie wypruł z niego wszystko co się da z wnętrza a następnie przełożył wszystko z rozbitka. W rozbitym wszystko nadal działa bez zarzutu. Wszelka elektryka. Silnik odpala i normalnie pracuje, nie ma żadnych wycieków. Jedynie rurka od klimatyzacji jest w dwóch miejscach zgięta czyli błahostka.
W wyniku tej operacji powstał by taki fałszywy Euroline. Choć w DR nie ma żadnego wpisu, że to Euroline tylko po prostu Transit. Więc co za różnica czy nadwozie bogato wyposażyli w fabryce czy w jakiejś stodole jeśli wszystko oryginalne.
Zakres prac byłby jednak ogromny i czasochłonny. Zastanawiam się też, czy podczas demontażu nie doszłoby do jakichś nieodwracalnych uszkodzeń.
Jednak do poważnych dużych remontów karoserii robi się przecież takie rzeczy.
Jak myślicie?
|