nadgryzione kable od sondy spowodowały zmianę impedancji tejże sondy
Witam,
Dotyczy:Transit Connect 1,5 EcoBlue 88kW.
W powyższym samochodzie, po przejechaniu coś około 35 tys. km zaczął pojawiać się komunikat dotyczący czyszczenia DPF. Pojawiał się różnie. Raz na tydzień, raz na dwa tygodnie albo raz na miesiąc. Na ogół jeżdżę grzecznie, ale co dwa tygodnie wypadam na eskę i przez 50 km utrzymuję obroty na poziomie 3000 obr/min, co by dziada przedmuchać.
Dzisiaj wracając z Radomia do domku, znowu wyświetlił się komunikat czyszczenia filtra DPF. Potwierdziłem OK i po przejechaniu od chwili potwierdzenia komunikatu jakiś 5 km pojawił się kolejny "Postępuj zgodnie z instrukcją obsługi" i na liczniku zapaliły się dwie kontrolki Check oraz Serwis.
Z racji tego, że samochód do końca stycznia jest jeszcze na gwarancji, udałem się do ASO. Tam podpięli się z kompem i powiedzieli, że DPF jest zapchany. Wgrali jakiś nowy soft, skasowali błąd i powiedzieli żeby jeździć, a jak sytuacja się powtórzy do wstawić do nich auto na dłużej, bo będą musieli pomóżdżyć co mu jest.
Tyle z wstępu, a teraz dlaczego taki tytuł postu.
Otóż jakiś rok temu, pod maskę wlazło mi jakieś zwierzątko, najprawdopodobniej kuna i kilka rzeczy pogryzło, między innymi kabelek od sondy lambda przed katalizatorem. Ten Pan od kompa w ASO podejrzewa, że to może być przyczyna, znaczy nadgryzione kable od sondy spowodowały zmianę impedancji tejże sony i może ona powodować takie chocki klocki.
Czy jest to możliwe, czy przyczyna leży gdzie indziej?
Mam jeszcze jedno pytanie, czy ktoś z forumowiczów jest w stanie podać mi nr katalogowy tej sondy (VIN WF0SXXWPGSKY52670) i powiedzieć czy można ją ewentualnie kupić poza siecią ASO.
Pozdrawiam
|