Odp: Co mogło się spalić?
Jak przedmówcy - posprawdzać bezpieczniki, potem ew. grubsze tematy.
A na przyszłość, przy dzisiejszych cenach boosterów, odpalanie z kabli można sobie już serio darować. Tym bardziej, że boostery mają ochronę przed odwrotną polaryzacją. Do tego kable 99% ludzi źle używa, wliczając w to "specjalistów", autorów artykułów a nawet (o zgrozo) mechaników. Mnóstwo ludzi używa kabli, jak 20 lat temu i dawniej, a współczesne auta tego nie lubią. Dawca prądu powinien mieć wyłączony silnik i zapłon, kiedy biorca zaczyna kręcić, a właśnie większość ludzi, nadal kręci przy uruchomionym silniku dawcy, którego elektronika może bardzo źle znieść "kopa" prądu z alternatora biorcy, kiedy ten zacznie pracować. Już mniej ryzykowne jest podpinanie przewodów przy pracującym silniku dawcy, niż zostawienie go pracującego, kiedy uruchamiamy biorcę. Po podładowaniu biorcy, nowoczesnego dawcę powinno się wyłączyć i służyć już tylko akumulatorem. A najbezpieczniej właśnie booster. Od lat nie używałem kabli (choć nadal wożę), a booster kilka razy w roku służy do ratowania sąsiadów i innych napotkanych osób w potrzebie. Zwyczajnie bezpieczniej. Taka lekcja, jak tu - z odwrotnym podłączeniem przewodów to najlepszy dowód na to, że lepiej wyłożyć ze 300, czy 500 zł na dużo bezpieczniejszy (dla dawcy i biorcy) booster, niż ryzykować z kablami, gdzie nie ma żadnego zabezpieczenia. Dlatego nie zgadzam się na pomoc kablami, gdy ktoś prosi, ale za to przez cały rok wożę booster, którym szybciej i bezpieczniej ratuję ludzi z padniętym aku.
Ostatnio edytowane przez Ze_ja ; 05-02-2023 o 21:27
|