Chyba udało się rozwiązać problem, 3 dni miałem spokój z aku bez odłączania nic go nie rozladowywalo. Postanowiłem go dzisiaj trochę po czyścić i po myjce zostawiłem go może na godzinkę aby obciekl z wody przed wjazdem do garażu, oczywiście już było zero prądu. Maska do góry i ponowne próby, odpielem aku, najpierw go trochę pod ładowałam j potem miernik w rękę i pierwsza próba. Po pod pięciu miernika odrazu pokazała mi się jedynka całkiem z lewej strony na wyswietlaczu, po kilku próbach było cały czas to samo... Zostawiłem tak i zaczelem szperac w skrzynce, a w między czasie pojawił się dym z kabli od miernika... Całe kable zrobiły się miękkie i gorące, odpielem szybko i na szczęście nic się nie uszkodziło. Oczywiste stało się to, że pobór prądu jest zbyt wysoki aby pokazało na mierniku. Zaczelem wyciągac kolejno bezpieczniki i przekaźniki, co kilka sztuk sprawdzałem miernikiem pobór i wszystko się unormowalo po wyjeciu przekaźnika R4 świeć żarowych.
Myślę że moja w tym była wina, bo po wymianie skrzynki nie zakładałem górnej osłony tylko tak zostawiłem aby mieć szybki dostęp i puki co kontrolować sytuację. Jakims cudem woda dostawała się do jednego z pinow i wszystko aż skorodowalo, i zapewne głębiej też nie jest zbyt ciekawie z tym kablem ale tym zajmę się w weekend. Przeczyscilem górne styki, wysuszyłem i znowu jest dobrze. Nie wiem tylko jakim sposobem tyle razy próbowałem w taki sam sposób mierzyć i nigdy nie było poboru, albo takie głupie szczęście albo to kolejna usterka
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum. Do czasu rozbiórki będę unikał myjki i zobacze czy będzie spokój.