Dobry wieczór,
Piszę tutaj będąc w desperacji - usterka na parę dni przed urlopem. Mam s-maxa z 2009 roku silnik 2.5 st. Awaria systemu chłodzenia. 3 lata temu pękł przewód chłodniczy i od razu nie zauważyłem, skutkiem tego było to że silnik zaczął brać płyn chłodzący. Przeszedł operację - zmiana uszczelek, planowanie głowic itd.. i do teraz było ok. Znów zaczął uciekać płyn chłodzący. Był w ASO gdzie stwierdzili CO2 w plynie( podobno niedużo) a wycieków niby nie stwierdzono. Dzisiaj testowo sprawdziłem że na 100 km ze zbiorniczka uciekło ok1-1.5 cm. To dużo. Moją ostatnią nadzieją jest, że to jednak wredny wyciek przeoczony przez mechanika. Po teście pod maską zrobiłem parę zdjęć, jest np. wilgotny przewód, parę miejsc zawilgoconych a przynajmniej tak wyglądających. Czy to normalne czy wszystko powinno
być suche? Poniżej parę zdjęć.. może ktoś zna się i powie czy tak powinny wyglądać przewody..(zdjęcia tu
https://photos.app.goo.gl/LhDcHcPjadx8xo2UA ). Czy taki remont silnika o jakim pisałem nie powinien ciut na dłużej starczyć niż jakieś 60tys.km? Z góry dziękuję za wskazówki.