Cytat:
|
Nie planuję żadnych modów, ani nic podobnego. Osobiście też jakoś bardzo tego samochodu nie katowałem, ale wiadomo, że to też nie jest auto do spokojnej jazdy, więc rozważałem ten remont, że względu na to, żeby mieć może "święty spokój" i większą pewność co do tego auta. Jest jakiś próg przebiegu po którym w ogóle warto robić coś takiego? Wiem, że te silniki nie wytrzymują zbyt wiele, bo 200 tyś. to już chyba rzadkość dla nich.
Przebieg jest jeszcze niby niewielki, ale jednak głowica pęknięta. Boję się, żeby później z czymś innym, głębiej nie było podobnego problemu.
|
Ja bym poszedł w kapitalny jak już leży na stole. Pomiary i tulejowanie wymaganych cylindrów, nowe panewki i szlif wału i masz spokój na 200kkm.
Mi co prawda w 1.5 ale takie samo ****oleum pękła głowica. Znalazłem używaną od Kugi po taniości, splanowali, założyli. Po roku znowu parowóz. Wypierdziało nową uszczelkę. Po zdjęciu czapki wszędzie olej, silnik na szlifiernie, 3 z 4 cylindrów jajka. Na szczęście sam blok nie pękł (choć już takie spawali jak ziomek mówił). A jak masz już rozebrany to szkoda dołu nie zrobić bo części to najmniejszy koszt tej zabawy a po złożeniu masz spokój na dłużej i przy sprzedaży łatwiej jak masz glejt na remont silnika a nie że sprzedajesz w zasadzie auto z silnikiem do remontu bo te EB forda są z ekologicznej masy solnej zrobione i biodegradują...