Coś mi chyba rozwala akumulator. Ostatnio alternator był zamontowany po regeneracji i już wtedy miałem dziwne zachowania, że kontrolka akumulatora w czasie jazdy czasami kilka razy na sekundę się zapalała i gasła. W marcu wyjechałem na 8 miesięcy z kraju, auto stało cały czas w garażu, okazało się teraz po powrocie, że akumulator był całkowicie rozwalony i nie dawał się naładować do wymaganego napięcia. Wymieniłem akumulator, kupiłem używany ale w bardzo dobrym stanie, auto odpaliło, ale znów zauważyłem to dziwne zachowanie kontrolki ładowania, że podczas jazdy na krótko się ona ze dwa razy zapala i gaśnie. Po przyjechaniu do domu, mierzę napięcie akumulatora przy wyłączonym silniku, 12,80 V, po odpaleniu silnika pomiar wskazuje 14,34 V, tak jakby ładowanie było, po wyłączeniu silnika, bateria wskazuje 12,90 V. Czy może być tak, że w trakcie jazdy co jakiś czas nie mam ładowania jak należy i kontrolka nie zapala się na stałe?
Ostatnio mierzyłem na obrotach silnika 2000 i nic się nie zmienia w stosunku do jałowego biegu, 14,7-14,9 V. Ale z tym miganiem kontrolki jest coś nie tak, co jakiś czas mi zamiga i to już nie dwa razy raz za razem, tylko w dużym odstępie czasu ale też przeważnie dwa razy podczas jednej jazdy. Kupiłem
ten miernik i w czasie jazdy nic szczególnego nie zauważyłem, 12,8 V bez odpalania, przy przekręceniu stacyjki trochę spada, bo wiadomo, kontrolki, radio, po odpaleniu silnika 14,7-14,9 V i to samo w czasie jazdy, czasami pokaże i 15 V, po wyłączeniu silnika nawet 13,2 V.
Wczoraj w trakcie jazdy napięcie potrafiło spadać do 13,2 V, kontrolka ładowania też na krótko się zaświeciła ze dwa razy, niezależnie chyba od napięcia, bo mogło wskazywać w tym czasie i 14,7 V, co to może być za usterka?