po długim postoju utrudniony rozruch i lampka pomarańczowa
Witam.
Dopadły mnie zapewne problemy ze wtryskami, ponieważ rano (lub po długim postoju) nie raczy uruchomić się. Zakręci sekundę-dwie, po czym odcina rozruch. Dzisiaj rano w drodze wyjątku (mimo -5 na zewnątrz) po czwartej próbie zagadał, waląc przez chwilę chmurą szarego gryzącego dymu z zapachem niedopalonej ropy. Trwało to kilka sekund, taśkał przy tym i nie słuchał się gazu. Potem załapał normalnie. Dodam ze każda z prób to 3-4 grzania pod rząd.
Wczoraj nie było mowy o zagadaniu, moje uruchomienie polegało na wyjęciu czujnika temperatury z rury dolotowej i dozowaniu przez dziurkę plaka przy jednoczesnym kręceniu za pomocą kabelka podpiętego bezpośrednio pod sterowanie rozrusznika (jest krótki kabelek z wtyczką, którą wypiąłem i sam podałem sterowanie z baterii).
To ze nie pali rozumiem, wtryski papa, z resztą pomarańczową lampką silnika świeci (ale nie lampką świec).
Nie kumam tylko czemu on odcina mi po sekundzie - dwóch rozruch, przez co muszę go chełtać spod maski na krótko? Jest jakiś przekaźnik odcinania rozruchu, tylko co go steruje?
|