Cytat:
|
,stwierdzili brak kompresji na pierwszym cyl. i wysłali za bramę......
|
No ale ile było? Jeżeli był bardzo duży spadek kompresji, to nie ma co grzebać dalej w tym silniku, chyba nie chcesz jeździć na trzech cylindrach. Bez względu na to, czy jest uszkodzony tłok, zawór czy nawet tylko uszczelka głowicy, to w tym silniku naprawa byłaby po prostu nieopłacalna. Nie dziwie się im, że nie chcą grzebać w zwalonym silniku przy czymś innym - to przecież nie ma sensu. Pomiar ciśnienia jest jednoznacznie określający, że przy obecnych cenach naprawa jest nieopłacalna, a wymiana silnika nawet na niezłą używkę także przekroczy wartość samochodu.
Kiedy ja miałem już sprzedawać swojego 2,0 tdci/2003 i liczyłem na około 9 tys. zł, pękł mi tłok. Zastanawiałem się, co jest lepsze - oddać go na części (może 3 tys. zł) czy robić (wymiana silnika). Auto-Waś to świetny zakład, robienie wymiany tam miałby sens w aucie z małym przebiegiem i o wiele nowszym - bo jest wtedy perspektywa długiej bezawaryjnej jazdy. Sami mi poradzili - albo złom albo szukaj taniego mechanika na prowincji. Znalazłem, koszt razem 6,5 tys., więc w sumie wyszedłem na plus/minus zero.
Jeżeli auto ma jakąś super specjalistyczna zabudowę, drogą i potrzebną w robocie, to jeszcze można znaleźć sens naprawy.
I tyle...