Oj tam oj tam.
Że też ja się znowu musze powtarzać.
Jak zadbasz, to ciężko go zajechać.
Ale.. jest to silnik który można zajechać w tydzień.
(a są takie silniki że możesz jeździć prawie bez oleju i ledwo się przypali).
Problem 1.6EcoBoosta to:
a) słabe chłodzenie
b) debilnie rozwiązana ścianka pomiędzy trzecim a czwartym cylindrem przez którą prawie w ogóle nie przepływa płyn chłodniczy
To prowadzi do tego, że o przepalenie uszczelki nie jest trudno. Dlaczego?
A właśnie dlatego że płyn sobie chłodzi ładnie wszystko, oprócz tej jednej strefy.
Dodatkowo - dosyć słaby intercooler powoduje że po kilku mocniejszych przejazdach wszystko "pęcznieje".
Jako wisienka na torce dorzućmy, że wskaźnik temp. nie wskazuje temp silnika.
Już 3 km od wyjazdu spod domu wskazówka pięknie wskoczy zaraz przed 90'.
A jak temp będzie 120'C, to ta wskazówka dalej będzie zaraz przed 90'C.
I nie zapomnijmy, że przez pierwsze lata 1.6 EcoBoost występował z pękającym zbiorniczkiem wyrównawczym lub rozpadającymi się wężykami.
A że nie było nawet czujnika poziomu płynu, to jak pojawiły się pęknięcia, płyn zaczął uciekać to człowiek mógł jechać bez płynu i nie wiedział dopóki silnik nie zrobił transformacji w mały zestaw do pieczenia świni na ruszcie.
Jak dobrze wiemy, była akcja serwisowa. Wymienili zbiorniczek, wymienili rurki, dodali czujnik poziomu płynu. Nie rozwiązało to problemu że wskazówka temp dalej nie wskazuje że jest coś nie tak (ona wyjdzie poza skalę jak będzie za późno lub padnie czujnik temp głowicy silnika).
Nie rozwiązuje też problemu że blok silnika jest źle skonstruowany.
Ale... od mniej więcej siedmiu lat słyszę że jeżdżę autem w którym jak nic padnie mi silnik. I cholera jasna - nie chce paść. Czemu? Nie wiem.
Może ja po prostu go nie zajeżdżam albo służy mu angielska pogoda.
Nie wiem... Kupiłem jak miał 20 tysięcy... a dobijam właśnie 200 000 km przebiegu i mimo przebojów gdzie jeździłem bez płynu z zbiorniczku (źle dokręciłem korek) czy miałem P1299 (Cylinder overheat protection active) bo padł czujnik temp silnika, czy wyciekał mi płyn chłodniczy na wykładzinkę pod pedałami (bo angielskie Focusy mają wadę fabryczną gdzie rozpada się oring i cieknie na rurce która idzie do nagrzewnicy w kabinie), tak cholera jasna, silnik chodzi.
Ot historia życia mego auta.
Wiele osób ma 1.6 EcoBoosta i ... no i jeździ.
Czy następne silniki były lepsze? Niekoniecznie. 1.5EcoBoost też miał swoje bolączki.
1.0 EcoBoost na mokrym pasku jest o wiele bardziej awaryjny niż 1.6 EcoBoost.
2.3 EcoBoost w początkach produkcji też miał problemy, w szczególności te które trafiały do Focusów RS.
Ale wróćmy do tematu.
Czy sprzedawca wiedział że sprzedaje trupa?
Nie wiemy.
Może wiedział, może nie wiedział.
Mógł zataić i cieszył się że sprzedał, a mógł równie dobrze być normalnym użytkownikiem.
Ważne w opowieści jest że po 3 tysiącach km zauważyłeś że płyn spadł do minimum.
Czy to oznacza że od samego początku przepalał płyn? Być może tak.
Czy jesteś w stanie to udowodnić? Nie wiem. Nie będzie łatwo.
Bo gdybyś dzień po zakupie zrobił test na CO2 i byłby pozytywny, to nie byłoby wątpliwości że jest wada (ale... właściciel wciąż, mógłby być nieświadomy że jest problem z samochodem).
Rozwiązania?
Rzeczoznawca i sprawa sądowa będzie kosztowna, będzie się ciągnąć.
Czy uda Ci się wygrać? Powiedziałbym że ... że nie.
Szanse są małe.
Przynajmniej taki jest mój pogląd na tą sytuację.
Czy znajdziesz silnik do wymiany? Nie sądzę.
Silniki które są na rynku równie dobrze mogą być walnięte. A póki nie zamontujesz i nie będziesz jeździł, to skąd będziesz wiedział czy walnięty.
A źródło takich silników to zazwyczaj rozbitki bo raczej nikt nie sprzedaje silnika który jest super sprawny bo chce sprzedać tylko silnik.
@
AdoKrycha007
odnoszę wrażenie że w każdym jednym wątku o 1.6EcoBoost to jedyne co piszesz, to jeden wielki hejt.
Czemu? Co cię tak triggeruje? Żebyś jeszcze sam miał 1.6EB to bym zrozumiał.
Ale.. wiesz co? Jak się tak zastanowię... to chyba nie wiem czy chcę wiedzieć.