Cytat:
|
Wystarczy 5 sekund by wpisać go w Google i wychodzą artykuły z polskich dużych motoryzacyjnych portali, jaki to jest badziew.
|
Wybacz że się czepiam.
Nie mam dzisiaj jakoś "humoru" bo zmęczony jestem po całym tygodniu pracy.
Wiesz z czego żyją portale, gazety, dziennikarze?
Z kliknięć, wyświetleń, reklam, oglądalności.
Wiesz co się sprzedaje?
Emocje! I najlepiej te takie krzykliwe tytuły, artykuły i materiały które wywołują sporo reakcji.
Gdyby napisali artykuł, że jest to silnik na który po prostu trzeba uważać, to nikt by tego nie kliknął.
Gdyby dziennikarz motoryzacyjny stworzył materiał o tytule "Czy 1.6 EcoBoost to faktycznie mina" ale poszedłby w rozprawkę i przedstawił wszystkie fakty, to nikt by tego nie oglądał.
Ale masz pseudo dziennikarzy, pseudo portale i chwytliwe nagłówki.
A wiesz dlaczego wszyscy o tym piszą? Bo jak jeden pisze, to (dawniej) naczelny kazał swoim jak najszuybciej podłapać temat
i napisać coś jeszcze bardziej szokującego żeby to do nich przekierować "odbiorców".
Jest temat, to są i artykuły, chocby miały być o dupie maryny.
Stąd też masz od lat promocje w MediaMarkt o wiele lepsze niż w Saturnie, a tydzień później patrzcie jak Saturn ich "przebił".
Ciul że jeden i drugi to ten sam właściciel. Ważne żeby kasa się zgadzała.
A nieświadomy klient uważa że "wyłapał okazję" bo kupił sprzęt w promocji bo "Baśka, taki sam laptop u konkurencji to 500 zł drożej, patrz jaką okazję wyrwałem".
Bzdura oczywiście ale lubimy się poczuć że "dobrze kupiliśmy".
Podobnie walka Lidl/Biedronka i jakie to my mamy lepsze ceny niż konkurencja (nota bene, ciekawe jak się pozmieniało bo za dzieciaka pamiętam że nie wolno było podawać nazwy konkurencji).
A jak "prawda goni prawdę" w dzisiejszych czasach?
Dana firma wypuszcza produkt. Np. nowy dron (akurat się trafiło że wyszedł DJI Air 4 Pro.. choć żeby to potwierdzić to musiałbym wrócić do historii co wczoraj oglądałem).
Firma ta wysyła do swoich agencji dokładny scenariusz. Potem następuje wyłonienie którzy youtuberzy dostaną produkty do recenzji.
Ale, co ciekawe, w umowie masz nierzadko podane na jakie cechy masz zwrócić uwagę, jakie ma być tło danego filmu
(np. ma być industrialnie, albo testy mają być w skalistym górzystym terenie, albo ma być nagrywane po 18-ej).
Są też pewne opinie które należy "wydać" ale na podstawie słów kluczowych: np. większa matryca to lepsza plastyka obrazu.
Youtuber nie ma powiedzieć dane zdanie, ale usłyszysz że dzięki większej matrycy możemy zobaczyć lepszą ogólną plastykę obrazu.
Co jeszcze bardziej jest śmieszne, to że producenci dobrze wiedzą co jest wadą danego produktu,
która może dla nas nie mieć kompletnego znaczenia i to też będzie w tzw. "briefie" i że masz na to zwrócić uwagę.
Np. droższe modele mają baterię o większej pojemności więc dziwi nas że nowszy dron lata 2 minuty krócej, ale "szczerze mówiąc to i tak obecny czas lotu jest ultra zadowalający".
Jak nie wierzysz, to polecam obejrzeć 30 recencji które wychodzą dokładnie tego samego dnia (dzień premiery)
i dokładnie przeanalizować czy padły pewne słowa kluczowe.
Dlaczego? Bo łatwiej jest przedstawić zalety i wady produktu ale mieć kontrolę co dany recenzant "przedstawia" niż:
a) kazać tylko wychwalać produkt że jest najlepszy (bo klient od razu wyczuje że to opłacona recenzja)
b) pozwolić na wolną rekę youtuberom bo nie daj boże będą musieli sami szukać wad i znajdą coś, czego nasz dział kontroli jakości, marketingu i R&D pominął
Identycznie mamy w sferze motoryzacji, gdzie portale prześcigały się żeby to wypisać jak to 1.6 EcoBoost był najgorszym silnikiem w historii motoryzacji.
W pewnym momencie był taki natłok artykułów jak to Fordy z silnikami 1.6 EcoBoost stają w płomieniach,
że mimo że jestem wegetarianinem to myślałem że podskoczę do Lidla po kiełbaski na grilla bo jak nic będzie na trasie ognisko z kolejnego Focusa, S-Maxa czy Mondeo.
Co dziwne, mimo usilnych poszukiwań, nie udało mi się znaleźć w UK ani jednego przypadku że 1.6 EcoBoost chciał zostać samochodem pochodnią.
No ale wg newsów i portalów, działo to się to wręcz codziennie.
Tak więc wybacz uszczypliwość, ale na podobnej zasadzie przeglądałem portale aby sprawdzić typowe wady innych pojazdów.
I niektóre rzeczy są tak wyssane z palca, że człowiek się zastanawia czy te artykuły nie są pisane zupełnie z czapy.
Ba!.. ja się nawet nie muszę zastanawiać. Mi wystarczy że sam byłem tak właściwie dziennikarzem i miałem legitymację prasową
i wchodziłem na imprezy gdzie akredytacja była na zasadzie "a przepraszam, proszę, tędy pan wchodzi, tam jest kawa herbata".
Czy uważasz że jak wrzuciłem zdjęcia z imprezy z opisem, to ktokolwiek sprawdzał czy pisałem prawdę? Że nie było nic naciągane?
Nie..
bo nikogo to nie obchodziło. Najważniejsze było żeby się "sprzedało".
A to było tak 20 lat temu.
Więc nie mów mi proszę, że wystarczy wygooglować.
Może.. dawno temu, gdzie google faktycznie indeksowało odrobinę bardziej rzetelne informacje, to miało to sens.
W dzisiejszych czasach niestety można rozpocząć szukać po internecie informacji,
a później na podstawie tych informacji musimy w ogóle zrozumieć, czy mamy jakąkolwiek szansę weryfikacji tego, co mamy przed oczami.
To jest filmik który zawsze mnie śmieszy.
Powstał około 7 lat temu, jak to w Londynie chcieli sprawdzić jak łatwo zdobyć pierwsze miejsce na TripAdvisorze jako najlepsza Londyńska restauracja,
a żarcie było podawane z mikrofali na stolikach w ogródku za domem.
https://www.youtube.com/watch?v=bqPARIKHbN8
Niestety mój wpis to offtop. Ciężko cokolwiek dodać to sprawy.
Myślę że większość forumowiczów zgodnie wspomina, że aby taką sprawę wygrać to nie będzie łatwo.
Sam jestem w stanie ukatrupić swoje auto w 3 tysiące km.
A w 6 tysięcy to nawet dwa razy.
Jak? Wystarczy że głęboko gdzieś miałbym przelotową prędkość 140-150km/h i chciałbym wege hotdoga
i po zatrzymaniu się uznałbym że ciul że za oknem 30'C a auto właśnie leciało 500km z wiatrem (mało paliło więc się nie męczyło przecież).
Gasisz od razu, czy pozwalasz autku ostygnąć?
Rano, odpalacz, jest 4'C. Chłodno bo chłodno no ale czas do pracy.
Dwójka i 5.5k obrotów bo wskazówka już jest na tych 85'C?
Zaznaczam tylko, że to są tylko teorie. Równie dobrze może być, że nigdy nie był zmieniany płyn chłodniczy.
Mogło być że układ był delikatnie zapowietrzony i zamiast płynu to była gdzieś bańka powietrza, ale że pod maskę zagląda raz do roku mechanik to kto mógłby wiedzieć że tam się system gotuje?
Więc nie przeczę, że 1.6EcoBoost jest silnikiem specjalnej troski.
Ale tak samo jest 1.5 EcoBoost. Ba! Ja się nawet bardziej tego mniejszego boję.
Czemu? Nie wiem. LSPI czy kolektor dolotowy to tylko dwie sprawy gdzie w 1.5 EB też coś pochrzanili. Podobno 1.6EB był "mniej dotknięty" tymi dwiema sprawami.
Ale... nie o tym, bo znowu odpływam.
Wrócmy do 1.6EB. Największy problem osób które kupują to auto, to że nie wiesz od kogo kupujesz.
Dla mnie czerwona lampka to jak auto wyglądaj jak nowe, książka serwisowa to tylko Fordowskie pieczątki a poprzedni właściciel to był, no ale gdzieś w Holandii, Francji, Niemczech.
Sprzedawca nic nie wie, ale panie! niski przebieg, pełna historia serwisowa, nic tylko brać.
Co z tego że lśni się jak nowy bo sprzedawcy (i nie tylko sprzedawcy) dobrze wiedzą jak odnowić auto żeby nie było śladów że to już ma najechane 150-200 czy 250 tysięcy km
(sorry.. ja dbam o swoje auto i widać na nim 200 tysięcy... no nie unikniesz tego.. bo są to normalne ślady użytkowania auta).
Kupujesz w Polsce? Od prywatnego użytkownika, to jak pytasz o 1.6 EcoBoost to powinien być maniakiem z tego forum który przed sprzedażą choćby nadmieni, żeby nie katować na zimnym bo wskazówka wcale nie przedstawia że olej już wszystko nasmarował. Żeby na gorącym dać mu odpocząć zanim się go zgasi (mimo że przecież jest start stop i niby jest smarowanie).
Że warto olej zmieniać raz na 10-15 tysięcy km a nie jak podaje książka serwisowa, raz na 20 000 km.
Ale... jak sam też wspomniałem, mimo że jeżdzę i dbam o swoje auto, to mam świadomość że pewnego pięknego dnia zobaczę że i u mnie może zacząć spalać płyn chłodniczy.
Czy będę wściekły? Chyba nie. Mam to auto 2x (a żona twierdzi że 3x) dłużej niż planowałem. Miało być na 3-4 lata, sprzedać, kupić coś innego.
A menda została.
Tak więc - czy chcesz walczyć? Nie wiem.
To jest bardziej kwestia spraw prawnych niż motoryzacyjnych.
Moim zdaniem, gdybym miał obstawiać jakiś kurs u bukmachera, to rzekłbym że masz może 10% to wygrać. To jest mój szacunek na podstawie informacji które mamy w tym wątku.
Nie jesteś pierwszy który na tym forum pojawił się z EcoBoostem który wyzionął ducha. Dziwnym trafem 4/5 takich wpisów odsłania też informacje,
że auto było kupione np. za 30 tysięcy złotych, ale na umowie jest wpisane 5 albo 10 000 zł bo się "dogadaliśmy".
Albo że jest dokładnie podpisany jakiś dziwny papier że kupujący zrzeka się praw bo "kupuje w stanie zaprezentowanym".
Albo jeszcze chyba widziałem jeden przekręt, gdzie ktoś podpisał że się zrzeka rękojmii (czy czegoś tam),
bo sprzedawca nie jest w stanie mu dać jednocześnie i jego gwarancji na miesiąc i tego czego on się będzie zrzekał.
Ogólnie przykra sprawa i naprawdę współczuję, bo naprawa jest zazwyczaj wyjątkowo kosztowna,
a sprawa w sądzie może być wyjątkowo pod górkę (jeśli pomyślimy że celem tej sprawy jest po prostu "wygrać")