OKI, po kilku miesiącach poszukiwań, paru inwestycjach w części i rozebraniu ćwierci samochodu, znalazłem przyczynę moich kłopotów.
Na wstępnie chciałem bardzo serdecznie podziękować userowi thesperado, który aktywnie mi pomagał i walnie przyczynił się do rozwiązania problemu.
Wsparcie merytoryczne kolegi oraz podtrzymywanie na duchu, dopingowanie w chwilach słabości, sprawiły że nie oddałem auta na pastwę pseudowarsztatów i nie musiałem brać kredytu w ,,boćkanie,,
MISTRZU jesteś wielki i pójdziesz do nieba z pominięciem czyśćca :-)
Teraz kilka słów wprowadzenia.
Od półtora roku ( styczeń 2024 ) w pojeździe nie działała klimatyzacja ( padł skraplacz, czynnik wyparował ) system ELM wyrzucał błąd P0532 i nic więcej się nie działo. Bagatelizowałem problem czujnika ponieważ wiedziałem jaki jest stan klimatyzacji.
7 maja 2025 roku pojawił się po raz pierwszy błąd ,,awaria silnika natychmiastowy serwis" Wyłączyłem zapłon ponowne uruchomienie i kilka tygodni spokój normalna eksploatacja.
Ponownie sypnęło błędami rano w drodze do pracy i działając w analogiczny sposób jak wcześniej jechałem dalej. Po tym kilka dni spokoju na ostro się zaczęło.
Odczyt ELM ( tylko tego diaga wówczas posiadałem ) wyrzucał P2176, P2135, P0652 przepustnica ma problem. Wyczyściłem ją ponieważ była brudna, ale nic to nie dało.
Poprosiłem kolegę z mądrzejszym softem który próbował skasować błąd ale nie dał rady. Padło na uszkodzony komputer PCM ponieważ przepustnica została wykluczona w między czasie zakupiłem nową i potwierdziłem to fizycznie na drugiej sztuce. Rozebrałem pedał gazu w którym nic niepokojącego nie znalazłem, tak żeby wykluczyć że wysyła dobrą pozycję do PCM.
Przyjechał sklonowany nowy komputer i po podłączeniu nic się nie zmieniło, non stop awaria silnika i falowanie obrotów. Dramat :-(
Przeprowadziłem pomiary multimetrem tzn. przedzwoniłem wszystkie wiązki od przepustnicy do PCM oraz sygnałową od pedału gazu do PCM i nie stwierdziłem przerwy.
Diagnoza ,,przegnita instalacja szukaj sztrucli na wiązce lub zielonej pacyny" :-)
Rozebrałem z otulin i peszli cały układ od grodzi do skrzynki z bezpiecznikami pod akumulatorem w stronę komputera PCM, silnika, przepustnicy itd. ( jedyny zysk po tej robocie to nowe otuliny i miękkie peszle )
Wszystkie wiązki całe bez wykwitów. Przeczyściłem masy w kilku miejscach w komorze silnika oraz w środku pojazdu, były zielone więc trzeba było.
W między czasie dorobiłem się złącza Forscan oraz softu i odczytałem napięcia na 6 sty pin przepustnicy, gdzie powinno przychodzić 5V a w moim przypadku było to 2,2V
Kiedy przyjrzałem się złączu w PCM skąd wychodzi zasilanie na przepustnicę, zauważyłem że jest ona zawalona "siuwaxem żelowym" którego wyczyszczenie bez rozbierania było bardzo problematyczne, ale przyniosło
efekt w postaci powolnego narastania napięcia do 4,96V ! Pomyślałem mam cię ty bydlaku, a od schylania do komory silnika kręgosłup zamówiłem drugi w mięsnym :-)
Błąd zlikwidowany pedał widzi przepustnice odpaliłem i myślałem że trafiłem. Kolejne tygodnie niestety w kratkę, auto potrafiło odpalać rano a wieczorem dopiero po kilkukrotnym przekręceniu stacyjki.
Padło na nadpalone styki przekaźnika który daje 12V do PCM który znajduje się w skrzynce która jest w komorze silnika o symbolu R3. Przeczyszczenie i iluzoryczna poprawa, ponownie kilka dni spokój ale błąd powracał. Między innymi warunki pogodowe zmiany temperatury otoczenia miały wyraźny wpływ na to kapryśne zachowanie. Postanowiłem wrócić do czyszczenia kostek na PCM. Zdoktoryzowałem się z rozbiórki tych złączy, wcześniej przyszły kluczyki z temu do zwalniania styków z kostki i mozolnie czyściłem pin po pinie z zasyfionego żelu. Uzyskałem pewność że kostki są czyste na 100% i mają dokładny styk. Pomiary obwodu 5V na oryginalnym i nowym sklonowanym komputerze wynosiły stabilną choć niewystarczającą wartość 3,85V. W akcie desperacji zacząłem wypinać wszystkie wtyczki, na wałkach mimo braku błędów, temperatury cieczy itd. nic nie znajdywałem, cały czas 3,85V. Gmerałem pazurem wiązki na silniku, aż doszedłem do złącza od sprzęgła kompresora, wypiąłem bo kompresor i tak do wymiany, nadal nic. Padło na złącze czujnika ciśnienia klimatyzacji, które z zewnątrz wyglądało idealnie ale jak wypinam to wypinam, spojrzenie na multimetr a tam na sztywno -> jeb 4,98V !
Problem rozwiązany ! Od tej pory minęły dwa tygodnie i wszystko wróciło do normy. Reasumując zwarcie robił i zabierał część napięcia czujnik ciśnienia klimatyzacji.
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.