Naprawdę ciężko wypowiadać się samymi konkretami na odległość, ale spróbuję.
Cytat:
|
Własnie dziwi mnie to ze poziom oleju sie nie zwieksza ( jak by benzyna była dodawana) nie ma tez innego zapachu spalin czy osmolin na wydechu. Sonda lambda nic nie sygnalizuje (a jest nowa bo była wymieniana wraz z tłumikami) po podłączneiu pod komputer nic nie wyskakuje. ogólne nie kopci nie ciagnie oleju , pali naprawde nie duzo bo na trasie około 6 litrów za to w miescie to około 10 ale to na dystansie głownie 3-5 km
|
Zużycie oleju nieprawdopodobne, o czym wspomniałem, ale u siebie (FF2, ze słusznym nalotem) zauważyłem także duże rozbieżności w zużyciu oleju w zależności od sposobu używania auta, więc załóżmy, że większość dystansu pokonujesz w taki sposób, że oleju ubywa niewiele.
Piszesz o wymienionej sondzie, pytanie tylko której? W sumie mniejsza z tym, skoro nie sypie błędami, jest moc, i spalanie nie najgorsze. Myślę, że w takim wypadku nie ma sensu podglądać pracę sond i kata, chyba, że z nudów lub ciekawości.
Teraz słów kilka o klepiących zaworach/szklankach. Jest tego 16 sztuk. Jak 14 będzie klepało, a 2 nie, bo się podpierają na wałku nie usłyszysz tego, a to gwarantuje kłopoty. Dlatego przy tym nalocie warto dla świętego spokoju to sprawdzić. Myślę także, że kompresję zaniżoną o 0,5 - 1 bar, to możesz mieć przy tym nalocie przez samą nieszczelność spowodowaną zużyciem gniazd i zaworów. Wszak jest ich tam 16 i prawdopodobieństwo nieszczelności jest 2 razy większe niż w silniku 8 zaworowym. Skutki także. Niestety nie opcji, aby się przekonać jaka jest prawda bez zdjęcia głowicy. Przedmuchy, przy tym nalocie, w silniku benzynowym z niskimi tłokami, w po flotowym aucie? Nic dziwnego. Cieszyć się wypada, że jest w tak dobrej kondycji (moc, zużycie oleju i paliwa). Co mają powiedzieć nieszczęśnicy z 2.0 TFSI starszych generacji.
To, że przy pomiarze końcówkę tylko dociskałeś nie ma znaczenia. W silniku benzynowym robię to tylko w taki sam sposób. Jedyna niewiadoma to poprawność/dokładność wskazań zapewne manometru.
Nie zgodzę się także z twierdzeniem, że lepiej wymieniać silnik. Najlepiej zapobiegać, a jak już się coś wysypie, to zweryfikować usterkę, wycenić i ją usunąć nie robiąc całego remontu. Jak się nie da, bo kalkulacja nie pozwoli, to zmienić auto. Policz ile wyjdzie zakup silnika w stanie niewiadomym (większość sprzedaje silniki z małym przebiegiem w stanie bardzo dobrym
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.)+ rozrząd + olej i płyn chłodzący + świece + kilka uszczelek, bo pewnie trafi się sam słupek + przegląd alternatora jak już na wierzchu + ew. sprzęgło + ew. klimatyzacja + robocizna + niespodzianki. A co jak nie robisz podmiany samemu, a mechanik, który wyjął lub wyjmie silnik, wsadzi nowy na miejsce w takim terminie, że z rękojmi sprzedawcy niewiele czasu zostanie i prawda o stanie silnika wyjdzie na jaw zbyt późno? Naprawdę trudne kwestie poruszamy, szczególnie,że tylko Ty masz kontakt z tym pojazdem.