Cytat:
|
Też mam to trochę z tyłu głowy, że te 90 tysięcy, które dołożyłem do budżetu nie sprawia, że kupuję "wypasione, sportowe auto marzeń" tylko ot świeże wozidło, dokładnie takie samo, jak dostają ludzie od firmy, którym będę jeździł po mieście i krawężnikach, a które za 5 lat będzie warte 50% ceny. Już nawet patrząc na tę starszą Alfę Romeo Stelvio jakoś człowiek widzi w co poszły te pieniądze.
|
Cytując klasyka: "miota nim jak szatan".
W pewnym sensie rozumiem Twój dylemat - sam niedawno kupowałem nowe auto i rozterki były podobne (choć u mnie od pierwszej myśli do wyjazdu z salonu minęły mniej więcej 3 miesiące) - po co płacić X za nowe jak można 1/2X za używane.
No wiadomo można. A to co jest lepszą decyzją, to każdy wie indywidualnie dla siebie.
Ale serio - podejmij w końcu decyzję. skakanie z postu na post z aut powych za 120k do używek 30 nie ma żadnego sensu i sprawi, że Ty nigdy samochodu nie kupisz.
Z ekonomicznego punktu widzenia, jeśli samochód nie służy do zarabiania pieniędzy to jego zakup nie ma absolutnie żadnego sensu i jest zawsze kasą w błoto.