nagła awaria - pracuje jakby na 2 tłoki, nie wchodzi na obroty, zero błędów
S-Max MK2 2018r, 2.0TDCI 150KM (mapa zmieniona na 180KM, silnik z ostatnich bez AdBlue), manual.
Opis awarii:
Pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia. Temperatury w Bydgoszczy w nocy były w okolicach -6/-8.
Przed południem auto odpaliło poprawnie - kilka km do kościoła, po kościele od razu trasa do rodziców.
Nie wyjechałem jeszcze z Bydgoszczy jak po zatrzymaniu na przejściu dla pieszych odczulem wibracje jakby auto zaczęło pracować na 3 tłoki. Jak ruszyłem nic nie czułem - raczej normalna praca.
Po 2-3km auto zgasło jakby jeszcze w trakcie jazdy, zatrzymanie przed skrzyżowaniem i nie mogę odpalić.
Udaje się jakby odpalić ale chodzi jakby na 2 tłoki i żadnej reakcji na gaz - nie wchodzi na obroty (obroty poniżej normalnych biegu jałowego).
Po takim odpaleniu komunikat o niskim ciśnieniu oleju (myślę, że raczej ze względu na bardzo niskie obroty).
Dalej holowanie i laweta do mechanika.
Paliwo raczej wykluczam - tankowane na stacjach, powinno być zimowe (tu niestety mam wspomnienie 10+ lat temu zatankowanego z centrum Łodzi w środku stycznia, które nie było zimowym). Jakby był z nim problem, to raczej już by nie odpalił/chodził poprawnie po nocy.
U mechanika - żadnych błędów na komputerze. Ciśnienie paliwa jest poprawne (to w sumie wyklucza filtr paliwa, który podejrzewałem).
Rozrząd był wymieniany ok. 50 tyś km temu (auto ma aktualnie 146 tyś km).
EGR raczej nie jest zatkany.
Inny mechanik też zapytał o rozrząd i czy przypadkiem nie poluzował się napinacz i przeskoczył pasek o ząbek.
Pytanie - czy jeśli tak by się stało, to nie byłoby od razu ciśnienia na kolektorze przez niedomknięte zawory albo nie powinien wyskoczyć błąd czujnika położenia wału korbowego?
Czy ktoś miał podobny przypadek (szukając nie znalazłem) lub wie co może być przyczyną?
|