cześć
pragnę się podzielić pierwszymi wrażeniami z wizyty z reklamacją/gwarancyjną w Germaz Ford Wroclaw
niestety ale myślełem że będzie to trochę porstsze niż jest - auto nie jest jeszcze naprawione dlatego że nie mogę ustalić z firmą zakresu naprawy/reklamacji
firma nie chce uznać dwóch spośród wszystki zgłoszonych usterek - chodzi o korozję na tylnym błotniku (pęcherz) oraz korozja przy lewym reflektorze - wzasadzie to pracownik szuka najmniejszego pretekstu aby nie uznac naprawy i każde nawet drobne zarysowanie lakieru na innych elementach jest dla niego dobrym pretekstem - zacznę od tylnego błotnika:
ostatnio na długim weekendzie w Zakopanem ktoś na parkingu zarysował mi trochę kawałek lakieru na tylnym zderzaku (nie jest on przedmiotem naprawy) ale dowiedziałem się od pracownika że nie uzna usterki na błotniku ponieważ auto jest uderzone i nastąpił wstrząs - dla mnie jest to totalna bzdura dlatego z blachy są całe jak i zderzak i takie muśnięcie zderzaka nie jest w stanie nic uszkodzić - tym bardziej że jest to korozja którą zauważyłem już w kwietniu - niestety nie miaęłm czasu aby z tym pojechać no i teraz jest to świetnym pretekstem dla ASO -
szczerze mówiąc to skończyłem politechnikę i robi mi się niedobrze jak słyszę takie bzdury
jeszcze lepiej wygłada sprawa z przednim lewym błotnikiem - dowiedziałem się ze reflektor jest przestawiony tzn nastapiło uderzenie - opiera na błotnik i dlatego koroduje - ponieważ mam troche popękany lakier na prawym zderzaku ale z drugiej czyli prawej strony (też na jakimś parkingu) pracownik chce mi wmówić że to jest powodem przesunięcia reflektora po drugie stronie - nie wiem tylko w jaki spośób mogło by to nastąpić bo fizycznie jest to niemożliwe - zderzak jest przykręcony na dwie śruby do ramy i nie jest w stanie się przesunąć a tym bardziej przesunać reflektor (chyba prędzej by się połamał) - dodam tylko że lakier jak i wszystko w tej okolicy są w idealnym stanie - no i jeśli chodzi o przesunięcie tego reflektora to jak dziś pamiętam że ASO właśnie tak go przykręciło ponieważ był on do malowania wyciągany przez ASO - tak się składa że ja myślałem że tak właśnie ma być więc nie zwróciłem na to uwagi przy odbiorze - od kierownika dowiedziałem się że coś takiego nie może u nich się zdarzyć....
same oględziny były jak wiadomo mało przyjemne - jeśli chodzi o podejście i sposób rozmowy z klientem to jest on na bardzo niskim poziomie ze strony ASO
ponieważ nie mogłem się z tym wszystkim zgodzić poszedłem do kierownika który miał się nad tym zastanowić - no więc w trakcie ostatniej rozmowiy telefoniczenej dowiedziałem się że coś z tym zrobią ale nie mogą zgodzić się z moimi argumentami - sprawa miała byc przekazana pracownikowi - dzwoniłem do niego ale oczywiście nie rozmawiał jeszcze z kierownikiem (od tygodnia) no i do dziasiaj nie znam zakresu naprawy ani też tego co wreszcie zostało uznane ze spornych kwestii....
wnioski drodzy forumowicze wyciągnijcie z tej historii sami
pozdrawiam
|