Stwierdzam, że coś kulawe te alarmy Cobra, które montują w Fordach
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
Zasięg pilota to raptem kilka metrów od auta w otwartym terenie.
Jak się stanie z tyłu auta to nawet ma problem nieraz chwycić z kilku metrów (za dużo blachy z karoserii na drodze nadajnik-odbiornik).
Czy też tak macie?
Zasięg jest zdecydowanie lepszy (zwiększa się do około 20 metrów) gdy wjedzie się do jakiejś betonowej hali (np. podziemny parking), bo fala radiowa z pilota odbija się od tych betonów i do odbiornika w aucie trafia większe pole.
Albo to jest kwestia miejsca umieszczenia odbiornika (centralki) alarmu w aucie?
Może za bardzo jest obstawiony blachą i wszystko go tak porządnie ekranuje, że prawie nic nie dociera przez karoserię do niego z zewnątrz?
Jaki jest w ogóle sens w tym alarmie przycisku "straszak złodzieja" skoro auto stojące pod oknem domu (bezproblemowy zasięg optyczny) nie ma już zasięgu.
Ktoś kombinował coś z tym alarmem?
Kwestia wydłużenie anteny odbiorczej centralki? Może kulawe miejsce gdzie jest przykręcona centralka?
Ponowna synchronizacja częstotliwości nadajnik-odbiornik (wg. opisu w instrukcji) nic nie daje.
W salonie się głupio tłumaczą że to ze względów bezpieczeństwa taki mały zasięg aby ponoć ktoś kodu nie zczytał.
Dla mnie to jest śmiech na sali. Zakładam, że moc nadajnika w samym pilocie jest typowa dla tego typu urządzeń pracujących w okolicy 400MHz obstawiam, że tu coś w torze odbiornika centralki kuleje.
Co ciekawe, że auto prezentacyjne (do jazd próbnych) w salonie miało zdecydowanie większy zasięg działania pilota.
Stawima tu na czułość samego odbiornika.
Co ciekawe jak porówywałem alarmy w innych autach (np. skoda, citroen) to tamtejsze nie miały problemów z działaniem nawe z 50 metrów i bez problemu dało się włączyć z okna domu "straszaka".
Tamte inne alarmy porażały swoim zasięgiem, wręcz potrafiły działać z pomieszczenia bez zasięgu optycznego z autem.
Najgorsze jest to, że o co bym się nie pytał w salonie to oni zawsze, że to takie już dostają i nic się z tym nie da zrobić. Czyli staqndardowe umycie rąk od problemu i spławienie klienta i brak chęci zaradzenie z wyjątkiem pustego deklarowania chęci pomocy...
Bardzo mnie zawsze wkurza takie podejście.
Widzą, że jest źle ale wszystkim to dynda i nie zamierzają tego poprawiać albo przychodzi 3 gości, radzą i metodą na "macanego" wymieniają całą centralkę alarmu z pilotem i efekt jest taki jak przed wymianą. No może zasięg na chwilę się poprawił o 3 metry aby po jakimś miesiącu wrócić do punktu wyjścia.
Jakieś sugestie? Wymiana baterii to nie ta kwestia jeśli o to chodzi.
Ktoś coś kombinował z tym ustrojstwem?