Witam
Setaszi ma rację. Wystarczy wysiadając dotykać karoserii. Wyładowanie jest nieprzyjemne, kiedy powstająca iskra "uderzy" w palec, rękę itp. Kiedy złapiemy się najpierw np. dachu i dopiero potem wystawimy nogę i wysiądziemy, wtedy iskra powstanie przy bucie. Z reguły przepływu prądu w ręce, która "trzyma się" blachę nie odczujemy.
A ładunek powstaje zarówno pomiędzy nami, a ubraniem, ale głównie pomiędzy karoserią a "ulicą", czyli np. asfaltem. Łatwo sprawdzić - wystarczy posiedzieć nie jadąc i po pewnbym czasie spróbować wysiąść.
Po jeździe samochód jest "naładowany" w stosunku do ziemi. Ponieważ w środku wszystko jest plastikowe - nie odprowadza ładunków. My, wysiadając przechodzimy "na ziemię". Mając małą pojemność w stosunku do ziemi i dobre izolatory (plastikowe rączki w drzwiach itp.) łatwo odprowadzamy do niej swój ładunek. W momencie zamykania drzwi, czyli, kiedy dotykamy naładowanego auta - będąc już "na ziemi" rozładowujemy samochód.
Paseczek lub łańcuszek (chociaż z reguły jest to coś z przewodzącej gumy) trochę pomaga. Najlepiej, kiedy jest wilgotno, ale wtedy efekt nie występuje, bo wszystko "trochę" przewodzi. Wtedy ładunki głównie "schodzą" po oponach. W czasie suszy opony są bardzo dobrym izolatorem i stąd ten problem.
Metoda "na łokieć" jest jedną z lepszych, przy czym wyładowanie jest takie samo, ale dotykamy ubraniem, przez co po nim ładunek trochę się "rozchodzi" i nas nie trafia w jeden punkt, ale jakby w większą powierzchnię. Proponuję wysiadając, jeszcze w środku, wziąć jakiś metalowy przedmiot do ręki. Np. zapalniczkę, choć najlepsza jest łyżeczka. Wysiadamy normalnie, ale nie zamykamy ręką, tylko zbliżamy ten metalowy przedmiot do karoserii. Wtedy najlepiej widać iskrę, a praktycznie jej zupełnie nie czuć.
Jeżeli mamy szczęście i zgromadzony spory ładunek, to na lakierze może zostać ślad. Można też spróbować "przepalić" cienką bibułę.
Co do pogody - wpływ na to ma wilgotność - raczej mniejsza jest latem (mnie przynajmniej bardziej kopie latem) i nasze ubranie - a tutaj to już kwestia butów, grubych skarpetek, grubych kurtek itp. Jak się bardziej zaizolujemy, to przy wysiadaniu ładunek "nie zejdzie" przypadkiem. Sprawa czekania tez jest słuszna - po pewnym czasie następuje samorozładowanie pojemności i juz nie kopie.
Nie wiem tylko, czy samochód w stosunku do ziemi ładuje się dodatnio, czy ujemnie. To chyba kwestia materiałów (asfalt kontra stal). Nie pamiętam ale w necie piszą, że pałeczka ebonitowa pocierana suknem ładuje się na "-", a szklana pocierana jedwabiem na "+". Może ktoś wie, gdzie w układzie asfalt/auto plus, gdzie minus? Można to ewentualnie zmierzyć, chociaż dla naszych odczuć ne ma to chyba większego znaczenia.
Pozdrawiam
Olaf
|