Żona przychodzi do domu i szczebiota do męża:
- Wiesz? Dzisiaj mi się poszczęściło! Idę obok zsypu na
śmieci,
patrzę a tam para pantofelków stoi. A jakie piękne!
Przymierzam
- mój rozmiar!
Mąż:
- Taaa... Poszczęściło Ci się.
Po paru dniach żona znowu mówi:
- Słuchaj, idę do domu, a u nas na podjeździe, na żywopłocie,
futro z norek wisi. Przymierzam - mój rozmiar! Mąż kręci
głową z podziwem:
- Szczęściara z Ciebie. A ja - popatrz - nie wiem czemu, ale
Szczęścia nie mam. Wyobraź sobie, wkladam wczoraj reke pod
poduszke,
wyciągam bokserki, przymierzam
- i qrw... nie moj rozmiar!!!!!!
__________________
Pozdrawiam
Robert
|