[MK1-MK2]pęknięta sprężyna w przednim lewym zawieszeniu
tata sprowadził sobie mondziaska,ale wiecie jak to w Polsce-miesiac niemal sie go rejestruje bo tak te papiery z urzedów wydaja jak slimaki!!!
no i mondi stał sobie na dworku pod tatay pracka i czekał az dostanie polskie blachy....
wczoraj poszedłem tam bo obiecąłem tacie wymienic kable WN.
autko było zasniezone całe,wiec odsniezyłem,otworzyłem dzrwi usiadłem i.....JAK HUKNĘŁO!!!!!!
w pierwszej chwili myslałem ze spadł sopel jakis z dachu ,ale nie...to pekłą sprężyna z przodu.
i teraz moje pytanie: czy to ze ta sprężyna tak po prostu pekłą sama z siebie-nie po wpadneiciu w dziure czy wysoki krawężnik tylko sama z siebie!!! to oznacza ze cos tam, jest nie tak z zawieszeniem??jakies naprężenia napiecia czy cos w tym stylu??/bo przeciez u ans nie am 60 stp mrozu zeby mi z imna pekła???
czy to moze zle wróżyc temu autku???ze cos tam nie tak z tym przodem??bo generalnie autko nie wyglada na takie co miało dzowna w przód zeby cos tam sie poprzestawaiło.
piszczie prosze co myslicie o tym!!!!
jakies sugestie???
pozdrowionka i i oby nie gorszego przyszłego roku!!!!
p.s. mnie w tym roku przed swietami jeszcze pękł pasek rozrządu w renault clio i MUSIAŁEM robic przymusowy remont góry silnika...łoj bolało!!!!
__________________
było mk1, mk3 teraz mk4- wszystko combi
|