Idzie Jańtoś nocą przez góry, patrzy a tu samotna chatka - bacówka.
Wchodzi do chaty i rozgląda się zdziwiony.
Baca i żona Bacy leżą nieruchomo w łóżku z otwartymi oczami,
światła pozapalane, w domu cisza grobowa.
Facet się trochę wystraszył, ale zaraz pomyślał, że skoro bacowie
nie żyją można coś ukraść z domku.
No wiec zwinął magnetowid i ruszył z nim na szlak.
Po chwili przypomniał sobie, że widział tez fajny telewizor i
wrócił po tenże.
Bacowie dalej leżeli bez reakcji.
Uciekając z TV i VCR pomyślał, ze ta Bacowa to całkiem spoko
babka i można by ja jeszcze.... Wrócił wiec do domku, zrobił
swoje i poszedł w długą.
Po chwili Bacowa odzywa się do Bacy:
- Te, Józiek, to ze łon ukrod wideło to nic, to ze ukrod
telewizjor to nic, ale ze mie wyobracoł, a ty nic to już są scyty!
A Baca na to:
- Ha, ha, ha - pierso sie łodezwała! Gasi światło!
Biedny sfatygowany w podziurawionym ubraniu Człowiek podchodzi do
kierowcy BMW i prosi o datek ...
Kierowca biznesmen wycišga reke ze stówš -juz ma mu dac ale mówi .
dałbym ci stówę ale może przepijesz ?
- a skšd panie nie pije juz , że cho cho
znowu biznesmen wycišga ręke ale w ostaniej chwili ...
a może wydasz na papierosy
- a skad panie nie palę od wieków ...
więc znowu stówa tuż tuz ale ....
a może wydasz na laski ...
a skšd na laski nie chodze wydam na jedzenie panie ...
Dobrze dam ci stówe ale wsiadaj do samochodu ....
- ależ panie taki - brudny sfatygowany zabrudze panu siedzenia ...
Nic to mówi biznesmen .... MUSZĘ POKAZAĆ ŻONIE JAK WYGLĽDA
FACET , KTÓRY NIE PIJE - NIE PALI - i NIE CHODZI NA LASKI
__________________
pozdrawiam Marta
|