Witam!
Wybrałem się do Serwisu Forda zobaczyć jak tam moje zawieszenie sprawuje się po zimie. Dowiedziałem się, że nie muszę płacić 75 zł za ścieżkę diagnostyczną ponieważ jest wiosenna promocja. Super – to miło, umówiłem się rezerwując od razu termin na naprawę ewentualnych „znalezisk”. Nie wiem czy streszczę ale opiszę jak to u mnie wyglądało:
Jak zawsze kultura, miło i przyjemnie. Pan w brudnym od smarów kombinezonie wsiada do mojego Mondziaczka, tłustą rączką łapie za kierownicę i wprowadza go na ścieżkę diagnostyczną.
Spotkajmy wiosnę w Fordzie
Witamy w Serwisie Forda. Przygotuj się na dobrą pogodę z naszym bezpłatnym przeglądem wiosennym i sprawdź:
- klocki i tarcze hamulcowe
*oczywiście nawet w ich stronę nie popatrzył
- poziom płynów eksploatacyjnych
*sprawdzony chłodniczy i hamulcowy
- stan układu wydechowego
* ani słowa – sam się dopytałem czy wszystko jest ok.
- zawieszenie i układ kierowniczy
*tu już lepiej – do wymiany końcówki drążków kierowniczych, tuleje stabilizatora z tyłu i jakieś paski od układu kierowniczego. Pytam pana co to wisi nad środkowym tłumikiem. Odpowiedź – „osłona termiczna –musi ją pan przykręcić bo jak pan o cos zaczepi to urwie do konca”. Tak też sądziłem, ale wolałem zapytać.
- stan piór wycieraczek
*hahaha – nawet nie dotknął żadnej, a tylna porwana w strzępy
- stan opon
* jasne – dotykał ich co prawda przy kontroli końcówek drążków
- stan karoserii
* to było najlepsze, zacytuję „2 błotochrony z przodu, z tyłu brak” koniec oględzin.
I dostałem asisstance na rok
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
Konkluzja – ktoś kto nie ma pojęcia co może dolegać jego samochodzikowi może się ostro naciąć na taką promocję przynajmniej w moim serwisie. Dzięki forum Ford Club polska dowiedziałem się jakie dolegliwości mogą spotkać wewnętrzną stronę drzwi mojego rocznika. Zapytałem więc Pana serwisanta czy to brązowe coś na drzwiach od wewnątrz to jakiś smar czy cos innego – Pan zbladł i zawołał lakiernika. Efekt – do wymiany tylne lewe drzwi, 3 pozostałe do naprawy lakierniczej (gwarancja). No to postęp już był.
Przyjechałem do naprawy na 9.00 jak się umawiałem.
9.20 – ktoś się zainteresował, zapytał czy będę chciał być obecny przy naprawie. Odparłem, że oczywiście bo lubię sobie na takie rzeczy popatrzeć. „ale samochód będzie wprowadzony na halę dopiero o 10.00 bo inna zmiana się nim zajmie” Pytam: po co w takim razie zrywalem się w wolny dla mnie dzien na 9.00? Bez odpowiedzi. Pojechałem sobie do domu.
12.00 – telefon z serwisu – auto do odebrania. „…ale mam przykrą wiadomość (myślę – spadł z podnośnika) do wymiany są tuleje tylnej belki, 4x75 zł + 300 zł robocizna. Nie dało się tego sprawdzić na podnośniku do wiosennej promocji” No to OK. mówię – trzeba to trzeba. Na to miły Pan „ ale części nie mamy, więc zapraszam po odbiór”
12.20 jestem po odbiór. Auto stoi na parkingu. Dostaję kluczyki, łapię za portfel i pytam „ile płacę?”. W odpowiedzi słyszę – „nic, bo nic nie zrobiliśmy”. Jak to nic? W uzasadnieniu w sumie słusznym po części usłyszałem że po wymianie drążków kierowniczych i po wymianie tulei należy ustawic geometrie zawieszenia (150 zł) wiec płaciłbym 2x za to samo. Wiec nie wymienili drążków bo nie mieli tulei do belki. Ok., rozumiem.
Odebrałem samochod, pojechałem do domu,m zaglądam pod spód – wisi osłona termiczna, oderwana do połowy. Taaa, może nie zrobili bo mało czasu było (przypomną 2 godziny robili, nic nie zrobili) a może nie chcieli mnie na koszty ustawienia geometrii naciągać – chociaż nie wiem czy trzeba po przykreceniu oslonki, się nie znam.
Efekt- nic nie zrobili, dostałem gratis asistance na rok i jedno holowanie, brudną kierownicę i plamę na fotelu kierowcy. Nie wiem jak u Was Panowie ale w Białymstoku ochronne pokrowce na fotele wyszły już z mody. Nawet można u mnie w samochodzie palić, co udowodnił mi serwisant wsiadając na hali serwisowej z papieroskiem do samochodu podłączając WDS.
Chyba zacznę się stołować swoim Mondziakiem w Toyocie, może mnie wezmą?