Jest to moj pierwszy post, bedacy z reszta przejawem pewnej desperacji, bo sam nie wiem co zrobic zeby bylo dobrze.
Mam problem z moim ukochanym Mondeo - silnik 1.8L benzynka, 125 PS, NIE ma gazu, rocznik 2001, przebieg okolo 89 tys km.
Wstep:
W zeszly czwartek podrozowalem sobie jakby nigdy nic autostrada Krakow - Katowice. Jechalem dosc szybko. Tuz przed bramkami w Myslowicach jadac z gorki poczulem, ze auto zaczyna zwalniac i to mimo naciskania pedalu gazu i mimo tego, ze jak wczesniej zaznaczylem bylo z gory. Wydalo mi sie to dziwne ale spokojnie dojechalem do bramek. Placa za przejazd czulem, ze auto dziwnie sie zachowuje, tak jakby pracowalo na 3 cylindrach. Po ruszeniu nie wkrecalo sie powyzej 4 tys obrotow, przyspieszenie gorsze niz w maluchu, no i nie chcialo jechac szybciej niz jakies 120 km/h. Zwolnilem do 90 i tak powoli dojechalem takim srednio sprawnym autem jakies 15 km do ASO Auto-Boss w Chorzowie (tylko to mi przyszlo do glowy - nie znam Katowic, nie wiem gdzie pojechac). Auto zostalo oddane do serwisu.
Auto-Boss Chorzow
Samochod trafia na serwis. Wykrecone zostaja 4 swiece i okazuje sie, ze 2 swiece NGK ktore byly wkrecane jakies 3.5 tys km wczesniej (a wiec nowe swiece) sa kompletnie wypalone. Na tyle kompletnie, ze pozbawione sa iskrownika, czy jak sie to fachowo nazywa. 2 swiece byly ok. Tutaj link do foto jednej ze spalonych swiec (druga wyglada w zasadzie tak samo):
http://img115.imageshack.us/img115/4100/swieca28cu.jpg
http://img147.imageshack.us/img147/8554/swieca16tn.jpg
Serwis wymienia swiece - to nie pomaga. Wymienia cewke i kable wysokiego napiecia. To jak sie wydaje rozwiazuje problem. Silnik pracuje niby ok, trzyma obroty, wkreca sie, jezdzi niby jak dawniej.
Droga do Krakowa:
Tu pozornie wszystko jest ok. Moze jestem nieco przeczulony, ale wydaje mi sie ze obroty wachluja troche bardziej niz dawniej, szczegolnie na dohamowaniu np. do swiatel spadaja mocno w dol (zawsze troche spadaly, ale teraz jakby wiecej) i potem sie podnosza. Moze przesadzam.
Problem chyba jednak istnieje:
Pojezdzilem troche wydaje mi sie, ze jednak cos jest nie tak. Gdy stoje na swiatlach z wlaczona klima silnik na obrotomierzu ma jakies 950 obr. i trzyma ta wartosc - poczatkowo nie zwrocilem na to uwagi, bo jest cieplo - ale gdy wylaczy sie dodatkowe obciazenie (klima, nie pracuje wiatraczek) obroty spadaja ponizej wartosci, ktora mial normalnie przed usterka (a wiec zakresu 900-950 obr/min - oceniajac ciagle po obrotomierzu) i spadaja do jakies 800 moze troche wiecej, co powoduje ze auto zaczyna sie dlawic i cale sie trzesie tak jakby mialo zgasnac (gdyby bylo tych obrotow troszke mniej) i tak pracuje. Do tego wydaje mi sie, ze silnik ciagle pracuje nierowno i pojawil sie klekot przypominajacy nieco odglos silnika diesela. Bylem w kilku miejscach w Krakowie - byl podlaczony do komputera fordowskiego, ale zaden blad nie wyskakuje. Wszyscy przyznaja, ze cos jest nie tak, ale nie bardzo maja pomysl co to moze byc.
Pytanie:
Dlaczego auto ma zbyt niskie obroty i dlaczego silnik ewidentnie zle pracuje lekko klekoczac, byc moze nawet nieco nierowno pracuje (choc moze mnie sie wydaje)? Nikt takze nie bardzo jest mi w stanie wskazac przyczyny dlaczego moj samochod kompletnie zmasakrowal i wypalil 2 nowe swiece i jak sie okazalo cewke zaplonowa?
Bylem pytany, czy auto ma gaz - nie, nie ma instalacji gazowej. Zawsze bylo tankowane na Shell'u, Statoilu i sporadycznie BP lub Orlenie (ale te dwie stacje naprawde sporadycznie). Jestem zdesperowany - czy ktos ma jakies pomysly, co sie moze dziac?