Znam przypadek dealera VW - Parę osób w pewnym momencie zaczęło u niego wydreptywać ściężki: a to różne kolory, a to złażąca farba, ponoć jeden zgłaszał rdzewiejące nadkole. Jak się zgadali - okazało się, że auta kupowali w mniej więcej tym samym czasie. Podobno chodziło o X samochodów z jednego transportu. Skończyło się w sądzie. Wygrali z dealerem - koronnym argumentem było orzeczenie przedstawiciela VW, że to nie ich lakier, czy też że nie w ten sposób kładziony (szczegółów nie znam).
Jedna rada - telefony telefonami, kontakt bezpośredni, kontaktem bezpośrednim, a w sądzie nawet "tylko" konsumenckim liczy się tylko papier, daty nadania, daty odpowiedzi, etc.
A potwierdzeniem odbioru, jak pisze Slawko, w ogóle nie musisz się przejmować.
Powodzenia.
PS:
A tak przy okazji. Na giełdę zawsze, nawet jak leje, zabieram okulary przeciwsłoneczne - z porządnym filtrem UV. Niektóre auta na prawdę wyglądają jak patchwork :fcp23
|