korodujące zawieszenie, felerne łożyska? Rozpacz....
Witam,
zacznę może od tego że wczoraj wróciwszy wcześniej z pracy zabrałem się za zmianę kół na zimowe, pierwsze ślizgawki w tym roku mam za sobą, więc stwierdziłem że najwyższy czas....
Lewarek, klucz, kołpaki pościągane więc nakładam klucz na śrubę tylnego koła, czuję opór więc cisnę trochę mocniej..... trach!! Śruba urwana. Lewe tylne koło na trzech śrubach, myślę, pięknie, jutro mam umówioną wizytę na zmianę olejów i filtrów u zaufanego mechanika więc co zrobić? Odkręcać dalej? A jak pourywam resztę? Wiele nie myśląc poskładałem wszystko z powrotem i dzis rano zawiozłem Fuzję do machanika. Mówi, spokojnie panie Mirku, zrobi się, wymieni się szpilki, bo te inne też skorodowane jak djabli i będzie ok. No to ok, pojechałem autobusem do pracy.
Na 17-tą odbiór auta więc spokojnie po robocie odbiorę auto i spoko.
Spoko to było do momentu przekroczenia drzwi warsztatu. Okazało się że po ściągnięciu bębna łozysko rozsypało się w przysłowiowy drobny mak.Wymiana łożyska nie jest skomplikowana więc jest zrobione, ale co mnie i mechanika bardzo dziwi to to że elementy metalowe tylnego zawieszenia jest bardzo skorodowane! Wy też tak macie? Zadziwia mnie ta konstrukcja coraz bardziej, klekocze, rdzewieje, zgrzyta..... ludzie o co tu chodzi!?
Mam przejechane dopiero 48tyś. km a za chwilę będę musiał zbierać za sobą części po drodze!!! Mam powoli dość Fuzji jak i Fordów wogóle, do dej pory miałem auta różne, VW, Seat, nawet poczciwy Uno był trwalszy, takie mam wrażenie.
Sory, może urażę tutaj Szanownych forumowiczów, ale jestem coraz bliższy twierdzeniu że Ford g.... wort, nie wiem, może dzisiaj celowo produkuje się taki szajs żeby zmieniać auta co kilka lat?
Ale jak tu zmieniać jak po trzech latach użytkowania moja Fuzja jest warta wg. Eurotaxu 28tyś. zł?
Pozdrawiam i przepraszam jeszcze raz jeśli kogoś uraziłem.
__________________
Fusion X100 1.4 80 KM
|