Ekhmmm,
Ponieważ zacząłem ten temat pozwolę sobie na drobną uwagę: po kiego czorta ta "kłótnia" ?
Jednemu TO pasuje, innemu TAMTO - to oczywiste. Jeden jeździ po Wawce (czytaj: korki) 2.5 w automacie, drugi w Rzeszowie (czytaj: luzik, a poza miastem trzeba wdepnąć) na TDCi. Jeszce inny ma prawie że wyłącznie przelotówki na autostradzie, a kolejny nie wyjeżdża poza Wrocław. Porównywanie tego nie ma sensu.
Pracowałem w firmie, gdzie praktycznie jednorazowo wymieniało się 180 aut. Nikt się nie zastanawiał, że 12 handlowców waży ponad 100kg i trzeba wzmacniane fotele, że w dalekich trasach (np.: Olsztyn, Rzeszów, licząc od danego odziału firmy) potrzebne są auta z wydłużaną paką, itd, etc. Liczyła się średnia. I tylko średnia. A szef transportu tylko na podstawie średniej podejmował decyzję o zakupie.
I takie też było moje pytanie, o średnią. Średnią, czy przeciętną opinię o każdym z silników.
I teraz zakładamy, że czytający ten temat jest totalnym lajkonikiem motoryzacyjnym. Mnie udzielone odpowiedzi już wystarczyły, wiem czego będę szukał. Ale lajkonik nadal nie wie, co mu "grozi" średnio kupując TDCi albo TDDi - i jaka jest różnica.
Na marginesie tym, którzy jeżdżąc dieslem odważyli się napisać, kupuj benzynę (lub na odwrót) bo: X, Y, Z, itd - czapka z głowy.
Pozdrawiam. :fcp29
PS: Średnio (w Polsce) 80% jazdy to jazda po mieście. Więc opowieści typu "mój spala w mieście co prawda 12 ale za to na trasie tylko 6" są bez sensu. Natomiast "kupuję" dokładnie tan sam tekst jeśli ktoś mówi: "stać mnie na to, żeby bulić za 12L w mieście, bo chcę mieć przyjemność z jazdy na trasie".
|