Jako "chłopek-roztropek" to nieźle słowem obraca, chociaż nieco mu ortografia szwankuje... Jestem pod wrażeniem bogactwa myśli. Prawdziwy pisarz samorodek, naprawdę... :-)
Oczywiście, mówi prawdę, tylko ja nie krytykowałbym wszystkich tych, co chcą przedstawić sprzedawany samochód w jak najlepszy sposó, naginając, niestety, rzeczywistość, bo wśród nich są i ci źli, i ci, co chcą tylko podbarwić. No cóż, takie jest życie, ale najczęściej naprawdę nie przeszkadza jeśli licznik cofnięty, dzisiejsze silniki to nie badziewie z lat 60. gdzie 60 kkm to już kapitalny remont. Również często nie przeszkadza, jeśli samochód walnięty i odmalowany.
Prawda leży po środku. Odmalowany samochód po wypadku + cofnięty licznik nie ma większego znaczenia, jak silnik pracuje jak zegarek, nic w podwoziu nie tłucze a ono samo nie zwichrowane, podłużnice nie zaglutowane, a ilość poduszek wpisana do umowy. Trzeba spojrzeć za tapicerkę, w szpary, posłuchać, ot, i co. Wtedy na drobne ujawniające się poźniej usterki można ręką machnąć.
Dla innych rada, to też przyjść z mechanikiem, a jak ktoś nie ma, to umówić się na badanie w warsztacie.
Im więcej takich samochodów od bogatego sąsiada do remontu w PL, tym lepiej moim zdaniem. Jest tanio.