obroty, temperatura - co jest grane?
Z moim fordem zaczyna się dziać coś dziwnego. Zacznę od początku, to znaczy jak zachowuje się gdy odpalam rano na zimnym silniku. Po przekręceniu kluczyka silnik wchodzi na 1800-1900 obrotów i tak trzyma z delikatnym falowaniem +/- 100 obr. przez jakieś 40 sekund po czym obroty spadają gdzieś na 1500 a następnie powoli, powoli na 850. Czas trwania tego opadania z zegarkiem w reku wynosi około 3 minut. Taka jest sytuacja gdy po odpaleniu od razu nie ruszam tylko cierpliwie czekam aż obroty opadną. Gdy jednak od razu ruszam to przy zmianie biegu na 2 silnik wskakuje czasami na 2500- 3000 obr po czym szybko spada gdy już wcisnę bieg. Jazda na zimnym zaraz po odpaleniu to koszmar szczególnie gdy wyjeżdza się z parkingu. Auto szarpie , wchodzi na obroty dopiero po chwili, czsami robi kangurka. Gdy silnik się nagrzeje to wszystko wraca do normy i już nie szarpie a na biegu jałowym trzyma 850-900 obr. Czy takie zachowanie samochodu po rannym odpaleniu jest normalne?
Ostatnio jednak zauważyłem, że po krótkiej jeździe kiedy silnik już się rozgrzeje obroty na jałowym podnoszą się do 1000-1100 i nie schodzą wcale. Mało tego ( nie wiem czy to normalne) ale nawet gdy obroty na jałowym są normalne po włączeniu pierwszego biegu i powolnym ruszaniu mogę zdjąć nogę z gazu a samochód sam jedzie (obroty idą delikatnie w góre). Co jest grane? Czyżby ssanie było ciągle włączone pomimo rozgrzanego silnika. Linka gazu na pewno się nie zacina bo sprawdzałem, krokowy wymieniany 1,5 roku temu (czy mógł już wykitować?). Dodam tylko ze mam już chyba na wykończeniu termostat bo ostatnio jadąc w trasie (na zewnątrz temp. +5 st.) wskazówka ledwo wchodziła na pole normal, kiedyś wchodziła wyraźnie dalej. Wentylator chłodnicy włacza się b. rzadko ( dziś spędziłem w korkach 1,5h a on właćzył się tylko raz). Przepraszam za taką ilość tekstu, ale chciałem przedstawić sytuację tak jak umiem najlepiej - dodam że na samochodach nie za bardzo się znam. Proszę o wszelkie porady
|