Re: [Mk3] Olej silnikowy ale jaki
Witam SzP Forumowiczów.
Po pierwsze - wskazania producenta. Niekoniecznie chodzi przy tym o konkretną specyfikację, jak w przypadku Forda wg WSS. Istotna jest zalecana klasa lepkości - referencyjna 5W30 (w przypadku mojego MK1) oraz opcjonalnie 10W40. W naszej strefie klimatycznej odpowiedni oczywiście referencyjny. Natomiast to co określa jakość oleju to standardy API oraz ACEA. Każdy produkt jest wyraźnie oznaczony. Według tego rozumowania nie należy stosować klas API: SC, SD, SE, SF, powinno się stosować klasę SG i wyższe - w przypadku silników benzynowych (przykład). W standardzie ACEA powinno się stosować klasy A3/B3 oraz A4/B4. A cóż to takiego ta jakość właśnie? Ano - rodzaj i ilość dodatków domieszanych do bazy - antyutleniacze, antydyspersanty, związki wiążące węgiel, detergenty i inne. Tzw. "wiodący producenci" co jakiś czas opracowują nowe dodatki (jak w Magnatec), w sumie chwała im za to - z pewnością nie szkodzą silnikom a przyczyniają się do siły sugestii (marketing) oraz osłabienia siły portfela. Te nowinki techniczne (dobre - bo nie szkodzą) mają swoją cenę oczywiście, lecz oleje które nie są reklamowane (Valvoline, Motul, Elf i inne) swą cenę mają oczywiście większą. Zaznaczam - oleje nie reklamowane w Polsce. A opieranie się na tym, że logo producenta znajduje sie na karoserii wozu WRC czy F1 i dlatego jest "lepszy" jest nieuprawnione logicznie. To także jest reklama. Swoistym mitem przy okazji jest utrzymywanie, iż oleje danego producenta sprzedawane w Polsce są oczywiście niższej jakości niż te same sprzedawane w Niemczech. Tak na szczęście nie jest. W ogóle mamy jakiś uraz na Polskość jeśli chodzi o produkty przygotowywane na naszym rynku. Ja na przykład mam uraz na Chińskość sprzedawaną na naszym rynku i rynkach obcych. Ciekawostka: wiele "oryginalnych" produktów - w tym bardzo markowe oleje silnikowe (tak, tak) sprzedawanych na Allegro przez smagłolicych Hindusów i Pakistańczyków zostały wytworzone w Chinach. Najciekawsze jest to, że bez laboratorium tego nie można stwierdzić - testuje się to na silniku, niestety.
Minerał, półsyntetyk, a może syntetyk? W tej kwestii - jak wyżej - należy kierować się przede wszystkim zaleceniami producenta. Jeżeli na pokładzie Twego auta dumnie wibruje Duratec mający 200kkm w korbowodach i nie dolegają mu poważniejsze usterki, nie lej mineralnego oleju. Jeżeli sądzisz, iż powinieneś - bo silnik nadmiernie konsumuje olej, hałasuje, i nieprzyjemnie wstrząsa - napraw silnik. Zalanie minerałem go nie uleczy. Różnego rodzaju niedomagania silnika nie wskazują przecież w sposób oczywisty na nieodpowiedni olej.
Użytkownik , od którego nabyłem swój samochód, przez ponad dziesięć lat stosował olej Statoil. Dziwne, prawda? Natomiast regularnie odbywał przeglądy, w porę usuwał zwiastuny usterek, słowem - dbał o samochód. Ten silnik sprawuje się jak należy, mimo swoich prawie 200kkm, mimo stosowania wspomnianego oleju. Inny przykład: sąsiad posiada ten sam model co ja, dotychczas zalewany był Mobilem One - niby wszystko ok., jednak przy porannym rozruchu ciszę rozpraszał klekot szanownych hydraulicznych popychaczy zaworów. Sąsiad poczytał na naszym forum, zakupił fordowski Formula E i... popychacze przestały klekotać.
Dziwne, prawda? Badanie techniczne stanu silnika wypadło mu bardzo dobrze, nie stwierdzono usterek.
Podsumowując - jaki olej? Taki, który jest zgodny z zaleceniami producenta, o jakości wyższej lub równej zaleceniom, taki, który kupiony został u sprawdzonego sprzedawcy, wreszcie taki na który nas stać.
Całkowicie na marginesie: wkurza mnie polityka producentów polegająca na pakowaniu oleju do baniek czterolitrowych, zmusza to nas do zakupienia dodatkowego litra czy też dwóch za co musimy niestety słono i niezasłużenie dopłacić.
Pozdrawiam wszystkich: forumowiczki i forumowiczów.
|