Re: syczenie parownika
Witam
I wszystko jasne. Spier..lało przez osuszacz. Aluminium się utleniło i delikatnie puszczało. Ale od początku.
Jak podłączyliśmy do maszyny okazało się że nie ma połowy czynnika i wszędzie sucho. Kontrastem też nic nie było widać. Kolo spóścił resztki i dobił czynnika do normy. Włączyliśmy klimę i czekaliśmy. Od razu obalam teorię że powinno syczeć. Jak było dobite do normy NIE BYŁO ŻADNEGO SYCZENIA. Kolo psiknął mydełkiem na osuszacz i BINGO - delikatnie szły bąbelki. Na tyle delikatnie, żeby przez miesiąc połowę czynnika poszło w Polskę w ****u. Według mnie i koleżki nie ma sensu bawić się w wymianę samego osuszacza, bo jeżeli się utleniło i me delikatne wżery (a ma bo przecież puszcza), to wyczyszczenie i wymiana oringa jest bez sensu.
Zatem nowa chłodnica z osuszaczem + montaż + nabicie = 500 pln. Myślę że jest to i tak niewiele, biorąc pod uwagę, że koleżka zdejmie i założy cały przedni pas. Pomijam fakt, że jest na tyle uczciwy i solidny, że mógł mnie skasować za sam osuszacz (ze 150-200 pln) + nabicie (150 pln) i czekać czy będzie spier...łalo czy nie.
I to by było na tyle
:fcp29
|