Cytat:
|
Napisał black_time
Co ty gadasz.Ja mam sportowy wydech,przy którym nie wytrzymał byś jazdy w trasie na tylnym siedzeniu przy 100km/h i jak mi pada łożysko to przebija ten wydech,a przy 120 mam naprawde durzy chałas w aucie i łożysko wyje jak szalone,nawet nie chce myśleć co by było gdybym miał seryjny wygar.W takim stanie spokojnie przemykasz z 1000-2000 km i da się wymienić.Ja wymieniałem z kumplem pod garażem,a jak wymieniał mechanior to nic nie wspominał,żeby było jakoś specjalnie ciężko.
Nie był to 1 raz,bo już ze 3 razy wymieniałem łożysko w ciągu roku,a aktualnie też mam padnięte i niestety musi jeszcze troche wytrzymać.
Oczywiście nie mówie,że łożysko nie może się zatrzeć i koło nie stanie,ale nie tragizujcie,że stanie się to lada dzień.
|
Po pierwsze, nie tragizuje(my)... po drugie, jak mi coś pada w zawieszeniu, to to naprawiam czym prędzej, a nie czekam, aż mi coś jeszcze pierdyknie przez tą usterkę, którą już mam... po trzecie napisałem, że jeździłem z tym 6 dni i miałem dosyć już tego hałasu... po czwarte róbcie sobie jak się wam podoba... po piąte, fakt
black_time, nie wytrzymał bym, wole spokojniejszą jazdę.
Ja zakładałem, że
bartaso77 nie ma jakiejś "super stuningowanej bryki", i wycie tych łożysk też go wkurza tak samo jak mnie.
Nara.'
__________________
-Fiat 125p; 1976 rok - wspaniałe auto, miłe wspomnienia

-VW GOLF II; 1991 rok
-Ford Escort MK7; 1996 rok
-Honda Accord; 1999 rok; 1.8 VTEC (137 KM).