|
ford::professional
Zarejestrowany: 17-05-2007
Skąd: Wrocław/Warszawa
Model: Mondeo Mk5
Silnik: 2.0 TDCI @205KM
Rocznik: 2016
Postów: 1,385
|
Re-Wo Lubin
Kilka dni temu stałem się posiadaczem rozbitego tyłu - niestety ktoś nie wyhamował gdy ja stałem przed przejściem i zatrzymał się na moim tyle. Efekt, to stłuczony zderzak oraz lekko zagięta klapa.
Jestem z Wrocławia, więc mam do wyboru dwa lokalne "ASO" - Germaz i Pol-Motors.
Jako, że mam autko z gwarancją na lakier, Pol-Motors odpada, bo ponoć nie ma autoryzacji na naprawy blacharsko-lakiernicze. Przyznam, że nie weryfikowałem tego, ale po czymś takim Pol-Motors odpadł w przedbiegach - doczytałem nieco opinii jeszcze i utwierdziło mnie to w przekonaniu. Pozostał Germaz - tutaj opinie niewiele lepsze (ale przynajmniej wg opinii nie kradną jak w Pol-Motors).
Przejechałem się do Germazu, by zobaczyć co i jak - budyneczek oczywiście pierwsza klasa. Pierwsza osoba z obsługi poinformowała mnie, że nic nie wie i że gwarancja na lakier wynosi 10 lat, a za 5 minut zmieniła zdanie i jednak 8 lat (zapytana, czy jest pewna, powiedziała, że oczywiście, że tak). Poprosiła, bym poczekał aż pojawi się osoba kompetentna (jak zaraz się okaże interpretacja tego słowa różni się między tym czego spodziewałem się).
Po 37 minutach (tak, mierzyłem stoperem, bo wielu narzekało, że długo się czeka - mieli racje) wreszcie doczekałem się. Osoba, która od 15 minut wędrowała ślepo pomiędzy sowim stanowiskiem a pomieszczeniem kontroli pojazdów poprosiła mnie do siebie. Ciekawe nie wygladała na zajętą, ale nie mogę tego w żaden sposób oceniać, bo nie weryfikowałem co robił. Efekt to jednak 37 minut czekania.
Od owej kompetentnej osoby dowiedziałem się, że gwarancja na lakier wynosi 2 lata. Przy oględzinach wprawdzie raczej precyzyjnie określono co będzie naprawiane, ale pojawiło się kilka punktów niepewnych - jednak tutaj jak najbardziej OK. Czas naprawy niestety długi, ale to jest normalne. Niemniej tyle mnie tam widzieli. "2 letnia gwarancja" i złe opinie zrobiły swoje.
Usłyszałem kilka słów o Re-Wo w Lubinie no i sam nie wiedziałem. Niby pozytywne, ale trochę daleko od Wrocka. Ale wyszedłem z założenia, że lepiej dobry blacharz/lakiernik daleko, niż partacz pod nosem.
Zdecydowałem więc - oddaję do Re-Wo. Po przyjechaniu wszedłem i od razu obsługa pyta w czym pomóc. Wprawdzie to dobrze, ale może to też oznaczać, że nikt do nich nie przyjeżdża :fcp14 Niemniej auta w naprawie widziałem, więc śmiałków nie brakowało.
Ta sama osoba przyjęła zgłoszenie i udzielała odpowiedzi na wszystkie moje pytania. Potrafiono także precyzyjnie powiedzieć co jest do naprawy i dokładnie dowiedziałem się ile może to trwać, od czego zależy, jaka czynność ile zajmuje. Ogólnie zostałem zaskoczony.
Co ciekawe okazało się, że osoba która mnie obsługiwała (była sobota), nie jest właściwą osobą, która będzie prowadziła moją sprawę i będzie to robił ktoś inny. Zapewniono mnie, że ta osoba odpowie mi precyzyjniej na moje pytania - ponowne pozytywne zaskoczenie.
Przy okazji oględzin auta dowiedziałem się, że w ramach usług grzecznościowych zostaną usunięte drobne uszkodzenia na powłoce lakieru (lekkie rysy zostaną zapolerowane, a odprysk zostanie uzupełniony). Oczywiście to wszystko nieodpłatnie. Mój Mondeo pokonuje przede wszystkim trasy autostradowe, więc z większymi prędkościami. Dlatego też mam delikatne ślady "pokamyczkowe" na masce. Gdy zapytałem się o koszt naprawy, dowiedziałem się, że z uwagi na to, że usuwam szkodę u nich, mogą mi to zrobić nie za 650zł (normalna cena), ale w cenie 500zł (taniej - wprawdzie nie znacząco, niemniej jednak jestem zaskoczony postawą na +).
Przyjecie nie trwało długo - do 10 minut.
Zostawiłem autko i odjechałem ... PKSem.
W poniedziałek skontaktowałem się z osobą, która prowadzi moją sprawę. Brakowało kilku dokumentów (skany dowodu osobistego współwłaściciela etc), bez których nie można było uruchomić sprawy i dostać się do dokumentów ubezpieczyciela (Allianz - przypomnę, że szkoda jest likwidowana z OC sprawcy). Dostarszyłem wszystko na następny dzień (wtorek) i sprawa ruszyła. Poprosiłem o wysłanie zdjęć po ściągnięciu zderzaka - ciekawiło mnie jak mocne było uderzenie i dokąd dotarło.
W środę (dzisiaj) otrzymałem 18 zdjęć, na których zaprezentowano mi co się dzieje. Na tą chwilę jestem zaskoczony profesjonalnym podejściem do sprawy.
Czekam jednak na dalszy rozwój sprawy - mam nadzieję, że nic się nie zmieni.
Będę na bieżąco informował o postępach.
|