![]() |
|
|||||||
|
Dołącz teraz!
|
|
Dołącz już teraz do największej społeczności miłośników Forda w Polsce. Zarejestruj się i uzyskaj pełen dostęp do wszystkich działów, tematów i opcji jakie oferuje forum! |
![]() |
|
|
Narzędzia wątku | Przeszukaj ten temat |
|
|
#1 |
|
ford::amateur
![]() Zarejestrowany: 17-11-2016
Skąd: WWa
Model: Focus MK1 Break
Silnik: TDDi 90KM
Rocznik: 2001
Postów: 5
|
Witam
na wstępie zaznaczę że przeglądałem niemal do porzygu wątki o braku mocy w TDDI - no i standard czyli EGR, czujnik temperatury w IC (chyba tam mam)może MAP, może rurki do MAP..itd. Ale to są raczej tematy kiedy usterka wystąpiła i jest usterką. U mnie jest ciut inaczej. Kupiłem focusa z przelotem 322 tys km, sprzęgłem do robienia (bo jak przekraczał 2000 to obroty w górę a prędkość niekoniecznie i jakimiś drobiazgami. Samochód taki na zasadzie "aby na głowę nie padało i jechał" Po porobieniu tych drobiazgów i sprzęgła wyszło nowe. Silnik był słaby. Na nowym sprzęgle depnięcie już nie powodowało wzrostu obrotów... nic nie powodowało w zasdzie. Cała jazda odbywała się w zakresie miedzy "wolne" a 2200obr. Poturlałem się tak dwa dni po mieście (150-200km) i stwierdziłem że jade gdzieś gdzie ogarniają TDDI i nich diagnozują. I to już gotowy na klatę brać wymianę turbo lub sterownika. Ale kiedy tak w zasadzie wracałem do domu z zamiarem wstąpienia po drodze "na komputer" nagle moc zaczęła wracać. Najpierw do 2400, potem wyżej, wyżej. Na początku szło bardzo ciężko a teraz już mam ten zakres niemal użyteczny. Tak jakby się "rozruszał" gdzieś, na czymś... Czuć że go jednak coś dławi a mocniejsze wciśnięcie gazu powoduje niskie buczenie (w motorze jak jest za mało paliwa w mieszance to też buczy a nie jedzie) aż zatyka uszy wiec nie do końca super ALE... Z braku porównania jak jedzie inne 90KM TDDi (mam do dyspozycji dwa diesle 130 i 170KM oraz 260konną beznyne) to myślałem że to tak ma być przy 90KM - że muł bo muł z natury. A i 322 tys robią swoje. Zwłaszcza że z racji przymrozków odpalałem, skrobałem szybki i jak wsiadałem to już tak jechał. nadmienię że silnik jest ogólnie chyba w dobrej kondycji bo przy -19 zapalał po 2-3 grzaniu i 5-10 sekundach kręcenia. A że teraz już niekoniecznie trzeba szyby skrobać to wsiadam odpalam i jadę i pierwszą minutę foka ciągnie jak głupia, miękko, bez buczenia do czerwonego każdy bieg. Mija minuta, odpuszczę gaz i koniec takiej jazdy. Spada moc.. no niby się na te 3500 wkręci ale to walka i to czuć. Tak jakby długo stał (bo zapewne stał), poprzednie właściciel nie pociskał w turbine bo sprzęgło zdechłe - wiec może coś się zastało i teraz z każdą jazdą jakiś zaworek doładowania czy cos rusza się coraz chętniej. Tylko co z tą 100% poprawna pracą na zimno przez 60 sekund i kiblem potem? Ktoś się spotkał z czymś takim? Psuje się jak zaczyna być brany któryś z czujników temp. pod uwagę? Ten z IC? żadnych kontrolek nie wywala choć działają wszystkie |
|
|
|
![]() |
| Narzędzia wątku | Przeszukaj ten temat |
|
|