View Single Post
Stary 01-11-2018, 03:00   #184
Kill3rReaper
ford::beginner
 
Imię: Maciej
Zarejestrowany: 24-01-2010
Skąd: Bełchatów, Łódź, Warszawa
Model: Mondeo Mk4
Silnik: 2.5t
Rocznik: 2007
Postów: 18
Domyślnie Odp: jak prawidłowo powinien być wykonany chip tuning

Cytat:
Napisał juri2069 Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
Jesteś kolega pierwszym , który się skarży na "Kraków " więc to tez o czymś świadczy.
No to i ja wtrącę zatem swoje przysłowiowe "trzy grosze".
Jestem zatem kolejnym, tym "złym klientem", co zawraca cztery litery i marudzi, że coś mu nie pasuje. Przechodząc do meritum:
U mnie chip okazał się... niezbyt udany; lekko mówiąc. Chciałem zwiększyć osiągi w swoim 2.5t.
Seria wyszła 204KM / 306Nm. Podjęte zostały próby, ponad 4-godzinne, w ciągu których (jeśli mnie pamięć nie myli) wgrywany był soft 8 - 9-krotnie.
Efektem prób było: 244KM / 373Nm. Z dławienie się silnika, dosyć poważnym, występującym najczęściej przy 2500 - 4500 RPM, przy wciśnięciu pedału gazu do samego końca.
Heko rozłożył ręce i stwierdził, że to ewidentnie wina samochodu. Ale chipa w takiej formie zostawił, stwierdzając, że problem jest z nieszczelnością w dolocie, lub układem zapłonowym. No i jak sobie to naprawię, to szarpanie zniknie.
Uwierzyłem, podziękowałem i pojechałem. Niedługo po przyjeździe odstawiłem samochód do mechanika. Wykluczona została nieszczelność układu dolotowego, oraz został sprawdzony układ zapłonowy - wszystko ok. Samochód na LPG, po próbach zestrojenia go z nowym oprogramowaniem szarpał jedynie nieznacznie mniej niż na PB. Postanowiłem poszukać problemu, wertując wszelkie możliwe fora FCP i MKP, oraz anglojęzyczne. Kupiłem i wymieniłem boost solenoid. Samochód zachowywał się dokładnie tak samo, jak wcześniej. Po mocniejszym "przebutowaniu" samochodu pojawiła się dziwna oznaka. Samochód po puszczeniu gazu od razu hamował silnikiem. I mam tutaj na myśli takie gwałtowne hamownie. Po dodaniu - od razu rwał do przodu, nie było miejsca na żadne łagodne "przejścia". Dosłownie system binarny. Dodatkowo potrafił gasnąć. Podpiąłem się Forscanem, sczytałem błędy: P061A - Dzialanie wewnetrzne modulu sterujacego momentem obrotowym. Samochód na drugi dzień wrócił do "formy". Skontakowałem się z Heko, stwierdził (parafrazując), że jakaś masakra, nie ma pojęcia o co chodzi, muszę się u niego zjawić i mi to poprawi. Zatem pojechałem raz jeszcze, ponad 200km w jedną stronę i to niestety nie autostradą, znowu cały dzień rozwalony. Ale co tam, ważne, żeby fura śmigała. Przyjechałem, poczekałem kilkanaście / dziesiąt minut, heko podszedł, wymontował sterownik, poszedł do siebie i po jakimś czasie wrócił, stwierdzając, że teraz szarpać nie będzie. Przejechałem się i faktycznie, szarpanie zniknęło. Zupełnie jak... uczucie przyspieszania. Zajechałem i od razu zwróciłem uwagę, że co prawda to nie szarpie, ale też nie przyspiesza i czuję, jak by samochód stracił chipa. Grzegorz odparł, że wydaje mi się. Poza tym: jak pojeżdżę pewien czas, to sterownik jeszcze się "douczy" i wskoczy na ~250KM i ~400Nm. Poprosiłem (a w zasadzie nalegałem) na wjazd na hamownię, na co usłyszałem, że totalnie "nie ma takiej opcji", ma dzisiaj zbyt wielu klientów, a ja i tak jestem poza kolejką. I znowu uwierzyłem. Przejechałem 300km na benzynie, żeby mój ECU się "nauczył tych KM i Nm". Niestety, nic z tego. I tak jeździłem. Kilka (naście?) tysięcy km. Bez skutku. Pewnego dnia miałem okazję porównać elastyczność mojego auta z Audi A3 2.0 TDI 140KM. Praktycznie nie było różnicy w przyspieszaniu na wysokich biegach. Strasznie mnie to zaintrygowało. Pojechałem na pobliską hamownię by zmierzyć efekt "poprawki chipa".
Wynik mnie dosłownie załamał. Ale nie zaskoczył szczerze mówiąc. Idealnie oddawał odczucia z przyspieszania.
Hamownia wypluła: 222KM i 308Nm. Moment obrotowy w totalnej serii. Skontaktowałem się z Grzegorzem, jednak stwierdził, że nie wie co, ale "na pewno mam coś z samochodem" i mam sobie szukać z mechanikiem, ponieważ on jest pewny swojego softu na 1000%. I wiecie co? Znowu uwierzyłem, zaufałem. Stwierdziłem, że taki spec, który jak sam się chwali: "robi takie sztuki jedną tygodniowo" od 10 lat raczej nie odwali fuszerki. Zatem zabrałem się do roboty samemu. Wymieniłem MAP sensor. Moc została ta sama. Następny poszedł na wymianę IC. Sprawdziłem przy okazji czy rury są ok. Były. Ostatnio zmieniłem świece na Bosch FR7 NI 33. Nadal samochód chodzi jak chodził. Sprawdzałem Forscanem parametry, z tym co napisał mi Heko niby jak jest ustawione... Wygląda na to, że turbo nie wkręca się na więcej niż 0.6 bara. Choćby nie wiem co. Ostatnio nawet regulowałem cięgno od gruszki. Nic to nie dało. I tak się bujam ponad rok czasu i wymieniam kolejne części szukając wreszcie tej, która spowoduje, że nagle samochód "eksploduje mocą" i wskoczy na te upragnione 250+KM i 400Nm.
Czytając ten wątek jednak zaczynam mieć wątpliwości, czy problem naprawdę jest z samochodem, czy po prostu soft jest wgrany jaki jest i żadne zmiany mechaniczne tego nie zmienią...
Jadąc na chipa liczyłem na to, że jeśli cokolwiek jest nie tak z silnikiem, to właśnie na hamowni dowiem się co (chociaż przed chipowaniem samochód nie wykazywał żadnych problemów). Jednak od Grzegorza się tego nie dowiedziałem i w moim odczuciu zostałem zbyty i to w niezbyt elegancki sposób. Tak więc jestem dobrze ponad 2k PLN w plecy licząc samą usługę i paliwo. O wymienionych częściach i godzinach spędzonych na forach nie wspomnę. A samochód jakie miał osiągi, takie praktycznie ma. Z V-maxa nie korzystam na co dzień...
Załączone Obrazki
Typ Pliku: jpg 1.jpg (20.9 KB, 129 wyświetleń)
Typ Pliku: jpg 2.jpg (16.2 KB, 115 wyświetleń)

Ostatnio edytowane przez Kill3rReaper ; 01-11-2018 o 10:35 Powód: Dodano załączniki
Kill3rReaper jest offline   Odpowiedź z Cytatem